Marek Baterowicz – JAKA NADZIEJA DLA POLSKI ?


 

Felieton dzisiejszy wypada mi rozpocząć reklamą znakomitego tekstu Mirosława Kokoszkiewicza, który ukazał się kilka dni temu ( 1 grudnia br.) na łamach „Warszawskiej Gazety”, a także na naszychblogach.pl oraz na portalu Wirtualnej Polonii,

pod przekornym tytułem „KBW jak KBW?”. Tytuł nawiązuje bowiem do podobieństwa obu skrótów, które nie tylko znaczą całkiem cos innego, ale i odnoszą się do epok dość odległych. Pierwszy skrót KBW oznacza przecież Korpus Bezpieczeństwa Wewnętrznego, a odnosi się do czasów stalinizmu i do krwawych represji stosowanych przez tę formację ( sowiecko-„polską”) wobec patriotów nie godzących się na zniewolenie Polski pod dyktatem Kremla. KBW ( także UB ) mordowało Polaków, nieraz paląc domy i stodoły z ukrywającymi się tam partyzantami, a czasem puszczano z dymem całe wioski jak np. Wąwolnicę koło Kazmierza Dolnego. Zabijano bez litości wszystkich żołnierzy Antysowieckiego Powstania, do dziś ukrywa się dane o tych ofiarach, a historycy ( niestety z PRL-u) szacują, że w tym powstaniu walczyło przeciwko Rosjanom i komunistom polskim około sto tysięcy żołnierzy. Z bronią w ręku ( jak podają) zginęło około 8 tysięcy, ale większość ofiar to Polacy zamęczeni w więzieniach, zesłani do łagrów albo zastrzeleni przez ubeków czy milicjantów w domach, na ulicach a nawet w restauracjach. A zatem ile tysięcy tych poległych ? W korupsie KBW oficerem był np. taki Bauman, który dziś spaceruje w glorii „profesora”! Opór przeciwko sowietyzacji był tak silny, że w walkach zginęło około tysiąca rosyjskich sołdatów, około 10 tysięcy aktywistów komuny ( PPR, ZWM, UB) oraz 12 tysięcy „mundurowych” ( milicja, ormowcy, KBW). Nie poddaliśmy się tak łatwo… Dane te przytoczył Bohdan Urbankowski w „Czerwonej Mszy” ( tom I, str.638), który też Polskę powojenną nazywa Polską Rzeczypopolitą Kaleką i sądzi, że trwa ona nadal mimo upadku PRL-u. Podobnie uważa Mirosław Kokoszkiewicz, a wynika to z jego refleksji reklamowanego na wstępie artykułu, zamieszczonego w „Warszawskiej Gazecie”.

A teraz co kryje się za owym drugim skrótem KBW, funkcjonującym w III RP ? Niestety, oznacza on …Krajowe Biuro Wyborcze!  I z zestawienia obu tych skrótów nasuwa się nam nieodparty wniosek, że gdy za Stalina Polaków mordowano i likwidowano w więzieniach, to obecne KBW wycina nas przy urnach wyborczych unieważniając miliony głosów oddanych na PiS, zatem fałszerstwa zastępują morderstwa! Kokoszkiewicz nie wyraża tego wprost, wynika to jednak z prostej konstatacji: „Nowe KBW walczy z „siłami reakcyjnymi”!

Autor za to w przystępny i lapidarny sposób przedstawia tragiczne dzieje Polski, co prosi o cytat: „Zawiązany ponad ćwierć wieku temu związek przestępczy, którego symbolami są dzisiaj Magdalenka i okrągły stół od samego początku  zakładał wprowadzenie w Polsce sterowanej demokracji fasadowej, której cel tak naprawdę nie różnił się od planów Stalina (…). Mówiąc w skrócie plan w r. 1944/5 i w r.1989 zakładał, że w Polsce nie ma miejsca dla „sił reakcyjnych”, czyli dla polskich patriotów kierujących się dewizą Bóg-Honor-Ojczyzna. Dzisiaj z Bogiem trwa kontynuowana już od 70 lat nieustanna wojna. Honor sięgnął bruku, po którym bezczelnie i z tupetem maszeruje walonkowa arystokracja III RP. Ojczyzna zaś, czyli polski patriotyzm spychany jest na margines z etykietką faszyzmu, nacjonalizmu i antysemityzmu. Aby uzmysłowić sobie do jakiego etapu naszej historii cofnęliśmy się proponuję zestawić dwa cytaty – pisze Kokoszkiewicz.  Pierwszy pochodzi z września 1944. Słowa te wygłosił w Lublinie Edward Ochab, współpracownik NKWD i członek powołanego w Moskwie tajnego Centralnego Biura Komunistów Polskich ( CBKP): „ Organizuje się w Polsce rząd demokratyczny i dawne chwasty nie mogą więcej istnieć, wrócić do władzy”.

( wiadomo o jaką „demokrację” chodziło wtedy „ochabom” i to owi towarzysze właśnie byli chwastami w ogrodzie polskości )

Drugi cytat to wypowiedź Stefana Niesiołowskiego dla oczywiście „Gazety Wyborczej”: „Trzeba stworzyć kordon sanitarny wokół PiS i nie dopuścić tych podpalaczy do rządzenia. I to jest rola moja czy PO…”    I tu autor konkluduje, że „Niesiołowski nadaje Ochabem, i nie jest w tym odosobniony. W podobnym duchu wypowiadają się funkcjonariusze z Czerskiej i Wiertniczej oraz mianowane przez nich autorytety.”. Kokoszkiewicz cytuje też skandaliczną wypowiedź prof.Marcina Króla ( prezesa Fundacji Batorego!) dla pisma „Wprost”: „Wzywam władze państwa polskiego do zdecydowanej i twardej reakcji, nawet jeżeli nie będzie ona zgodna z prawem. Wzywam jako mieszkaniec demokratycznego kraju…” (!!!???)

Słowa te mogłyby paść z ust  kagebisty lub faszysty, bo wzywanie do bezprawnych represji wobec opozycji w oficjalnie demokratycznym państwie jest przecież krzykiem jakiegoś zwolennika neo-totalitaryzmu. I w zasadzie podpada to pod paragrafy Konstytucji. Profesor (?) Marcin Król nazywa siebie „mieszkańcem demokratycznego kraju”, a tymczasem wyraża się niczym prymitywny dzikus nie znający reguł demokracji i żyjący w kraju bliższym dyktaturze. A nawoływanie do np. stanu wyjątkowego, by rozbić opozycję jak zrobił to Jaruzelski w r.1981 wytaczając czołgi przeciwko „Solidarności”, jest głosem wroga demokracji i powinno wzbudzić zainteresowanie prokuratury. Oczywiście w państwie rzeczywiście demokratycznym, a nie w groteskowej III RP, gdzie sądy wręcz masakrują kodeksy i łamią nagminnie prawo. Rozprawy przeciwko osobom oskarżonym o zakłócanie tzw. „miru domowego” ( chodzi o protesty w PKW) były farsą: „wysoki” sąd zabronił dziennikarzom rejestrować przebieg procesu, nie pozwolono robić zdjęć ( bo to „peszy świadków”, którymi byli …policjanci i ochraniarze!). Sąd zastosował też tryb „przyśpieszony”, który kwalifikuje się w przypadku rozbojów czy kradzieży, gdy sprawcę przyłapano na gorącym uczynku. A oskarżeni jedynie protestowali przeciwko manipulacjom wyborczym! Znamy też jak ich brutalnie, wręcz sadystycznie, traktowano po aresztowaniu – wstrząsająca relacja Hanny Dobrowolskiej obiegła świat, ukazując węcz peerelowski poziom tych represji.

Ale nawet w tych warunkach bezprawia zdarzają się w sądach „przecieki”, oto szef ochrony kancelarii prezydenta ( inaczej mówiąc „gajowego”) zeznał, że decyzję o interwencji policji podjął właśnie szef prezydenckiej kancelarii, Jacek Michałowski, słynny już z pacyfikacji ludzi spod krzyża na Krakowskim Przedmieściu. Wynika z tego, że to nie PKW prosiła o interwencję, ale urząd Komorowskiego! Wyszło też, że PKW – organizująca również wybory prezydenckie – podlega…Prezydentowi, a więc nie jest organem niezależnym jakby przystało w kraju demokracji. Coraz więcej palców wskazuje na Komorowskiego, jako na animatora represji wobec protestów wyborczych, a także policyjnych szarż na Marsz Niepodległości. Czyżby w Belwederze zamieszkał Belfegor ?  Walkę o demokrację trzeba chyba przenieść do trybunału w Strasburgu.

Tymczasem Polonia w Nowym Jorku organizuje 7 grudnia manifestację przed konsulatem III RP i wzywa Komorowskiego do ustąpienia z urzędu prezydenta, wyniesionego do tej godności przez WSI po smoleńskim zamachu. Ale na antypodach – jak na razie – cicho jak MAK-iem zasiał. Jaka więc nadzieja dla Polski, gdy jak strusie chowamy głowy w piasek ?

 

Marek Baterowicz

 

ilustracja:

Maksymilian Gierymski, Adiutant sztabowy z 1830 roku
Ok. 1869. Olej na desce. 37.5 x 46 cm.
Muzeum Narodowe, Warszawa.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: