Marek Baterowicz – CHORĄGIEWKA NA WIETRZE ?


chagall-w-puc582apce-1

 

Trafną analizę nowej postawy Tuska wobec Moskwy czytamy w komentarzu prof. Ryszarda Legutki ( niezalezna.pl), a dotyczy ona zresztą zasadniczej wolty polityków Platformy Obywatelskiej w stosunku do Rosji i Putina. Niesmak pana profesora ( co podzielamy) budzi nagły zwrot w ocenach tej samej Rosji od momentu kryzysu na Ukrainie i – o ile przedtem stanowisko Kremla było zawsze cacy dla rządu PO-PSL – to obecnie premier Tusk wygaduje straszne rzeczy, pomrukuje na poczynania władz rosyjskich i stał się nagle obrońcą polskiej suwerenności ( a kiedyś oddał Anodinie śledztwo!) oraz „głównym europejskim adwersarzem Moskwy”. Tak go określił prof, Legutko, naturalnie z wielką dozą ironii, bowiem w tej materii kto inny stroi tu fujarkę wręczoną potem naszemu żelaznemu premierowi. Profesor wspomina też „pamiętne uściski na błotnistym polu podsmoleńskim” i dziwi się, że dziś zrezygnowano z tych pięknych relacji, by uderzyć w tony zgoła inne. Cenne refleksje profesora nad Wisłą dobrze są znane, nie trzeba przeto ich cytować, co najwyżej wspomnieć w wątkach pobocznych. Istotnie, z ogromnym zaskoczeniem słuchałem jak to właśnie Tusk zapowiadał wprowadzenie sankcji wobec Rosji, czyniąc to w chórze przywódców europejskich. Ale zwrot tak nagły wcale mnie nie dziwi, bo sojusz zrodzony ze wspólnej euforii Putina i Tuska po smoleńskiej „katastrofie” ( a jakże im obu pasowała!) nie ma trwałych podstaw: trudno przecież w krwawej koniunkturze obu „rozgrywających” dopatrywać się dziejowego cementu.

A w cztery lata po masakrze w Tupolewie akcje Putina na Zachodzie spadły tak nisko, że w solidarnym potępieniu rosyjskich wyczynów w kontekście ukraińskim można dostrzec ukrytą wolę światowych przywódców: mamy dość politycznego dinozaura na Kremlu, należy wywrzeć presję w celu wyeliminowania Putina z gry i zastąpienia go przywódcą o gabarytach zbliżonych do demokracji zachodnich. Wtedy nastąpi kolejny reset i powrót Zachodu do kolaboracji z Rosją. Czy ta metoda okaże się skuteczna ? Nie wiemy, ale Unia Europejska wraz z USA próbują, a pewnym sukcesem jest już zbliżenie Kijowa z Brukselą, czego tak bardzo nie chciał niesławnej pamięci Janukowycz. Wyłom za wyłom, po stracie Krymu Ukraina asekuruje się zacieśnieniem więzów z UE i dyplomacją na forum ONZ.

Ta zmiana frontu Zachodu wyjaśnia nagłą woltę Tuska, któremu zapewne nie pozostaje nic innego jak śpiewać w chórze unijnym. Ostatecznie tam zawsze było jego miejsce, a prorosyjskie gesty wynikały z akcydentalnych potrzeb i politycznych kombinacji jak wspólna ofensywa PO i putinowskiego lobby na prezydencki obóz władzy w III RP, związany ze znienawidzonym w Rosji PiS-em. Dziwić może tylko odwaga i spokój, które towarzyszą antyrosyjskim wypowiedziom premiera, ale być może Tuska zapewniono, że wszystko się uda i że wspólną presją świat pozbędzie się Putina. W takiej sytuacji Tuskowi po prostu nie wypada wyłamać się z szeregów unijnych komratów, „braci rozumnych, czcicieli pieczeni” – by sparafrazować Słowackiego. Bo jeśli dzielić pieczeń to razem, choć może się jeszcze okazać, że przedwcześnie dzielono skórę na niedźwiedziu i że reżim putinowski przetrwa ukraińską zawieruchę i nowe perturbacje, które rysują się nad Mołdawią, odebraną Rumunii po wojnie.

Ostatecznie Tusk ryzykuje może mniej niż Vladimir Fédorowski, który już siedem lat temu wydał we Francji książkę „Le fantôme de Staline” ( Widmo Stalina, Ed. Du Rocher) z prowokacyjną okładką przedstawiającą oblicza właśnie Stalina i Putina, przytulonych do siebie w intymnym porozumieniu. Autor pisze, że Stalin jest nadal kluczem dla funkcjonowania aktualnej Rosji i że Putin często cytuje go w swych przemówieniach, a także od Stalina zapożyczył obraz Rosji jako „oblężonej fortecy”. Z inicjatywy Putina powstało 30 muzeów poświęconych Stalinowi, wydano sporo książek, a mają one rehabilitować tyrana. Ten kult wydaje owoce: nierzadko widuje się młodych Rosjan w koszulkach z podobizną Stalina. A w muzeum Bitwy pod Stalingradem weterani z rozrzewnieniem kontemplują kopię pomnika trzech wujaszków z Jałty, którzy po wieczne czasy załatwili planetę. Dwaj z nich pozwolili nawet na stworzenie sowieckiego imperium a zatem wroga Zachodu – ta szczodrość była równa krótkowzrocznej głupocie, o którą nie posądzałbym Anglosasów. Okazuje się jednak, że wśród sklerotycznych starców są takie wyjątki.

Warto sięgnąć po francuski tygodnik „L’Express International” ( 20-26 września 2007) z czerwoną okładką, a na tle rysów tow. Wissarionowicza czytamy napis: Jego cień ciąży nad Rosją STALIN. Znajdziemy w nim wypowiedzi historyków i pisarzy jak André Gide’a, który po wizycie w ZSRR wydał krytykę systemu w „Powrocie z ZSRR” ( 1936), czym naraził się lewicy nad Sekwaną. Porównał w niej stopień wasalizacji umysłów w Sowietach do hitlerowskich Niemiec. No cóż, w końcu Stalin uważał się za najlepszego ucznia Lenina, apostoła krwawych represji. Nie był jednak „grabarzem rewolucji” ( jak mówił Trocki, inny fanatyk represji), bo terror jest immanentnym motorem rewolucji i fundamentem dyktatury. Dziś w putinowskiej Rosji stawia się Stalinowi pomniki, a przecież ten „paranoiczny yeti” nie wygrał nawet tzw. wojny ojczyźnianej. Armia Czerwona mogła iść do przodu dzięki dostawom broni z USA, a morale jej sołdatów nie przekuły odezwy Stalina. Rosjanie zaczęli się bić, gdy tysiące jeńców ginęły z głodu za drutem kolczastym. Dopiero wtedy dywizje przestały poddawać się Niemcom nieraz bez walki, zrozumiano że zwycięzca nie ustanowi dla nich lepszego ustroju od znienawidzonego bolszewizmu. To sami Niemcy przekuli morale Armii Czerwonej, można powiedzieć, że Hitler wygrał tę wojnę dla Stalina, a sam przegrał ją na własne życzenie. Laury zbiera jednak Stalin.

W kontekście zawieruchy na kresach warto też przypomnieć słowa prof. Andrzeja Nowaka z wywiadu dla „Rzeczpospolitej” ( 2 luty 2008), który już sześć lat temu mówił, że Rosji wyraźnie chodzi o rozbicie współpracy polsko-ukraińskiej. Jak wiemy głównym orędownikiem tej polityki „jagiellońskiej” był Lech Kaczyński ( także obrońca Gruzji), zatem czy może dziwić polowanie na Prezydenta pod smoleńskim niebem ? Wywiad z prof. A. Nowakiem nosi tytuł „Rosja nie jest bezpiecznym partnerem”, co wyrwano ze zdania: „…Rosja rządzona przez ludzi służb nie jest po prostu partnerem, nie jest partnerem bezpiecznym”. Profesor Nowak dodaje, że nie ma tam systemu wartości podobnego do reszty świata, a to nie ułatwia z Rosją zbliżenia. I konkluduje: „Porozumienie z Rosją jest ważne i potrzebne, ale nie z Rosją rządzoną przez spadkobierców KGB i GRU”. Z dużym opóźnieniem zrozumiano ten werdykt na Zachodzie, choć nie brakuje tam znawców Rosji jak np. wspomniany w wywiadzie James H.Billington, autor książki „Russia in Search of Itself”. Determinacja Zachodu wobec Rosji w obecnym konflikcie o Krym i Ukrainę świadczy, że Rosja jako ranczo KGB i GRU nie jest partnerem dla państw demokracji, a sankcje wobec niej są dezaprobatą dla systemu putinowskiego.W tym przeciąganiu liny o przyszłą Rosję – bez pułkowników KGB – Tusk musiał stanąć po stronie Zachodu, bo oficjalnie Polska jest w UE i NATO. Nie miał więc wyboru, musiał zapomnieć o uściskach z niedźwiedziem i wypadł jak chorągiewka na wietrze. Zmiennym wietrze historii…

Marek Baterowicz

 

Wykorzystano reprodukcję obrazu Marca Chagalla:

http://aleksander-rybczynski.com/2011/11/04/chagall-w-pulapce-rewolucji/

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: