Andrzej Kumor – Widziane od końca: Państwo śmiechu warte


kumorAPrzyszło lato, a wraz z nim w czas polskiego grillowania. Cóż więcej można robić w tym pociesznym   mocarstwie kieszonkowym Króla Ubu, niż zamknąć parkan, włączyć muzyczkę, zaprosić koleżków i napić się schłodzonego browarku? Dopóki można, dopóki są pieniążki, dopóki… – jak za każdej okupacji – machnąć ręką na ten …niany świat, zamknąć bramę, uratować naszą małą „intymność”.

Duża część Polaków ma Polskę w nosie, bo nic im ta Polska, oprócz utrapień, nie daje; gorzej, rzuca tylko kłody pod nogi.

Konkretne korzyści to im „daje”, i owszem, praca w RFN czy na Wyspach; „dają” znajomości w urzędzie, „daje” poustawiana rodzina…

– A państwo polskie? Ono jest jedynie sposobem dzielenia łupów przez tych „ustawionych”.

Państwo polskie daje uciążliwych „urzędników-celników”, zawistnych, głupich, skorumpowanych, gnębiących bez żenady tych stojących niżej w „łańcuchu pokarmowym”; tych, którzy powołaniem się na znajomości lub dowodem wdzięczności nie są w stanie wydobyć służalczego uśmiechu.

Państwo polskie daje mafijne rządy skorumpowanej „klasy politycznej”, która traktuje zwykłego obywatela jak kmiecia-śmiecia, daje też dyktaturę polskojęzycznych koterii, które polskiego przedsiębiorcę są w stanie okraść w majestacie prawa i w okamgnieniu puścić z torbami.

To państwo „daje” obywatelom codziennie nowy odcinek telenoweli, w której premier gra, że jest premierem, minister obrony udaje, że ma wojsko, minister finansów zachowuje się tak, jakby od niego coś zależało, po czym unisono wszyscy, podrygując i klaszcząc w dłonie w rytm chwytającej za serce melodii, wołają – nie przejmuj się, Polska jest piękna, rośnie w siłę, ludziom żyje się dostatniej!

Gaże za udział w tej komedii pobiera zresztą cała klasa polityczna, tzw. opozycji nie wykluczając.

Jednocześnie to państwo nie potrafi obronić własnych obywateli nie tylko przed interesami innych państw czy międzynarodowych korporacji, ale nawet zwykłej mafii czy ustosunkowanych złodziei.

To państwo rządzone jest przez elity do tego stopnia służalcze, że tę służalczość zinternalizowały, mają ją we krwi, nie zdając sobie nawet z tego sprawy. Najnowszy polski polityczny „samobójca”, generał Petelicki, człowiek mimo esbeckich korzeni chodzący w patriotycznej aureoli nad czołem, niedawno stwierdził a propos katastrofy smoleńskiej, że „Amerykanie mają klatkę po klatce to, co się stało. Mają wszystkie rozmowy i znają prawdę”. I nikt w tym wesołym państwie nie zwrócił uwagi na zdumiewający fakt, że generał służb specjalnych, który zrobił karierę na rzekomym zapewnianiu państwu bezpieczeństwa, mówi otwartym tekstem, iż obce mocarstwo ma Polskę rozłożoną na talerzu, a jego służby „znają wszystkie rozmowy”. Żaden prokurator wojskowy nie zainteresował się stwierdzeniem, że polska osłona kontrwywiadowcza nie istnieje, a wedle generała Petelickiego Waszyngton wie, o czym w Warszawie bzyka każda mucha! Proszę sobie wyobrazić, że chiński albo rosyjski generał w podobnych okolicznościach stwierdza, że obce państwo zna wszystkie rozmowy na Kremlu – i Moskwa powinna się ich zapytać, co rosyjski ix mówił do ygreka!

Przecież to jest goła paranoja; przecież to jest państwo śmiechu warte, komediowe!

Po co nam taka Polska?

Po nic!

Co prawda obok tej tragifarsy, chodzi wciąż ludziom po głowach mit dawnego imperium, pozostały kolory, narodowe sztandary, skrzydła husarii i stare warownie. Ale człowiek nie żyje mitami, tylko chlebem. A ten chlebek jest rozdawany coraz bardziej obcą ręką.

Państwo nie ma sensu, jeśli nie chroni interesów narodowych, nie dba o obywateli; państwo jest do bani, jeśli „nie opłaca się” polskim rodzinom. Państwo i jego administracja jest wrogiem narodu, jeśli w postronnych interesach wspomaga obcą eksploatację ziem i ludzi. Dopóki ta prawda nie dotrze do mózgów „grillujących” Polaków, Polskę można między bajki wsadzić. Komu potrzebne jest państwo udawane, kraj na niby?! Jakiemu poważnemu człowiekowi chce się życie poświęcać w „Teatrzyku zielone oko”, zarządzanym przez cyników, rękami pożytecznych idiotów. Jakiemu uczciwemu człowiekowi przystoi uczestniczyć w kolonizacji własnego narodu, przy jednoczesnym odwracaniu uwagi dźwiękami marszów bohaterów i łopotem starożytnych sztandarów?! Brać udział w takiej farsie to pluć na tych wszystkich, którzy za Polskę krew przelewali, brać udział w takiej farsie to na Polskę wymiotować.

Andrzej Kumor

Felieton ukazał się w torontońskim tygodniku „Goniec” –  www.goniec.net

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: