Marek Baterowicz – DLACZEGO TEN KAMIEŃ U SZYI ?


W dziejach powojennej Polski dopuszczono się tylu zbrodni, zwłaszcza w latach stalinizmu, że z całym przekonaniem można uznać okres 1945-1953 za kontynuację ludobójstwa dokonanego na polskim narodzie w latach wojny przez obu agresorów – z tą różnicą, że tym razem sprawcami zbrodni była tylko Armia Czerwona, już bez pomocy Wehrmachtu. Tym razem Sowietom pomagały  ( oprócz jednostek NKWD) takie twory jak Brygada Wojsk Wewnętrznych czy Korpus Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Sowietów wspierały też formacje polskich komunistów jak Wewnętrzne Wojska Bezpieczeństwa, ORMO czy jednostki milicji, uzbrojone przez ZSRR. Ale Sowieci – poza terenem militarnym i wywiadem – mieli też swoich delegatów we władzach i urzędach PRL-u, sądach, prokuraturze i w osławionym Urzędzie Bezpieczeństwa Publicznego. Mordowano na przesłuchaniach, w celach i na podwórkach, a chowano na „łączkach”. Terror był zresztą powszechny, bo zabijano na ulicach lub w lokalach działaczy niby legalnego PSL-u, mordowano lub katowano księży , palono wsie. A w lasach dobijano Żołnierzy Niezłomnych. Była to bezlitosna kontynuacja ludobójstwa na polskim narodzie, rozpoczęta 17 września 1939 roku rzezią Polaków na kresach i wywózkami na Sybir. W sumie kilkanaście lat bestialskich zbrodni popełnianych przez Sowietów od jesieni 1939 roku, jednym z przykładów tych ludobójczych metod jest podstępne rozstrzelanie kadetów zwołanych perfidnie na apel w Mostach Wielkich. Więcej o sowieckich zbrodniach na kresach czytamy np. w „Pierścieniu Gygesa” Bohdana Urbankowskiego ( str.144-160).

Po roku 1953 prosowiecki reżim dopuścił się jeszcze niejednej zbrodni, a także rzezi protestujących robotników w r.1956, 1970, 1976 a wreszcie podczas stanu wojennego.  Nie zapominajmy jednak, że  tuż przed okrągłym stołem dalej mordowano, a zwłaszcza księży. To krótkie przypomnienie polskiej martyrologii będzie dziś tylko tłem dla innych refleksji. Refleksji o zjawisku zdrady.

Oto w historii powojennej Polski było też miejsce na zdradę tak szczególną  jak noc 13 grudnia 1981 roku, kiedy Jaruzelski ( sowiecki agent „Wolski”) wytoczył czołgi przeciwko „Solidarności” i narodowi, z którego ta „Solidarność” wyrosła. Nic nie dały lata represji i komunizmu,polski duch zmusił reżim do ustępstw i przygiął karki sekretarzom. Ale imperium Moskali jeszcze dychało i dalej trzymali dywizje za Odrą, a instrukcje Breżniewa trafiły do zaprzedanej duszyczki generała w ciemnych okularach. Był on zawsze niezwykle uczynny wobec swoich zwierzchników z Kremla, ogłosił więc dekret WRON-y wyręczając Rosjan, którzy zajęci Afganistanem nei kwapili się do interwencji w Polsce. Nikt nie miał złudzeń co do roli PZPR-u i LWP ( sowieckiej armii w polskich mundurach), ale jednak dekret WRON-y odebraliśmy jako zdradę Ojczyzny, chociaż autorzy tego dekretu byli zdrajcami od dawna i nosili medale od Sowietów. Ten szok zadziałał też jak anestezja, tysiące Polaków widząc klęskę wolności, wybrało potem emigrację. Dzisiaj minister Macierewicz odtwarza polskie wojsko, zdezorganizowane za rządów PO-PSL.

Drugą zdradą Polski był zamach stanu w r.1992, słynna nocna zmiana, dokonana przez grono spiskowców z peerelowskiej nomenklatury pod wodzą prezydenta Wałęsy. Były lider „Solidarności” sprzeniewierzył się ideałom ruchu i stanął po stronie komunistów. Obalił rząd premiera Olszewskiego i Macierewicza, niszcząc zarazem projekt lustracji i dekomunizacji państwa. Tym samym opowiedział się po stronie peerelczyków przeciwko Polakom. Dziś wiemy, że jako TW Bolek nie mógł postąpić inaczej, gdyż tajne służby przywołały go do porządku, a może i on sam wolał umacniać lewą nogę? W każdym razie 4 CZERWCA 1992 r. JEST DATĄ TRIUMFU PRL-bis NAD ZALOŻENIAMI III RP, KTÓRYCH NIGDY NIE WCIELONO W ŻYCIE.  Do dnia dzisiejszego trwa trwa ten PRL-bis, dokonano zaledwie powierzchownej lustracji – bez skutków prawnych – i Polską dalej poniewierała sekta Tajnych Współpracowników, umocniona za prezydentury Kwaśniewskiego ( TW Alek), a potem za kadencji PO-PSL. A dekomunizacji w ogóle nie tknięto, do dziś kamieniem u szyi Polaków jest owa prawnicza mafia, resortowe dzieci czy tabuny UB-ywateli RP, a zatem ci którzy katowali patriotów na komisariatach, a potem winę zwalali na sanitariuszy pogotowia. I mają jeszcze czelność domagać się przywilejów emerytalnych za swoje zbrodnie ? Ci sami kryminaliści chcą nadal rządzić Polską?

Rząd PiS-u podjął się absolutnie koniecznej likwidacji przeżytków PRL-u, a więc przywilejów emerytalnych ubecji i panoszenia się mafii prawniczej. To iście syzyfowa praca,a kiedy  ten ciężki kamień był już nad skrajem swej historycznej przepaści, prezydenckie weto ocaliło go od upadku, to znaczy oddaliło ten moment sprawiedliwości dziejów. Bo reformy Temidy jednak trzeba dokonać dla prawidłowego funkcjonowania państwa i dla pożytku obywateli. Weto uniosło sie nad krajem niczym uparte widmo PRL-u i dalej straszy, dlatego 24 lipca powiało znowu  niepewnościa i obawą, czt aby jacyś nowi spiskowcy nie omotali nam Prezydenta ?  Tak jak kiedyś Lecha Wałęsę.  Gdyby to było jeszcze formalne weto, to pół biedy, ale w głosie Dudy brzmiały niepokojące tony, a niesprawiedliwe oceny heroicznych dokonań ministra Macierewicza i Ziobry musiały budzić co najmniej zdziwienie. Miejmy nadzieję, że pozostawi ich w spokoju. Przez wiele tygodni sen z powiek spędzała nam więc niejasna sytuacja w Ojczyźnie, a stres się pogłębiał. Na szczęście dla Polski i dla Dobrej Zmiany prezydent Duda poprzestał na kilku aluzjach i nie cofnął poparcia dla PiS-u, jedynej siły politycznej mogącej wyprowadzic Polskę z nicości wywołanej rządami Platformy i PSL-u. Votum nieufności dla PiS-u byłoby tu zresztą absurdem, bo obecny rząd jest najlepszym gabinetem w Polsce od roku 1989.  Pozostaje nam więc nadzieja, że teraz wspólną misją PiS-u i Prezydenta Dudy będzie ukończenie prac nad reformą sądownictwa, a zatem ostateczne odcięcie od szyi narodu tego ciężkiego kamienia, który nie pozwala Polsce ruszyć do przodu. Tylu poprzednich premierów padało niczym Syzyf nie mogąc doturlać tego kamienia dziejów do historycznej przepaści, a dziś jeszcze prezydent Duda miałby podkładać nogę pani premier Szydlo ?  Nonsens, tego nie zrobiłby żaden dżentelmen, a  tym bardziej człowiek , który uratował Przenajświętszą Hostię.  Musimy ufać, że prezydent Andrzej Duda jest patriotą i przeżywa cierpienia narodu, tak tragicznie doświadczonego od roku 1939, a mordowanego i torturowanego  jeszcze po roku 1945, kiedy cały świat cieszył się pokojem. Hołd okazany przez Prezydenta Żołnierzom Niezłomnym daje nadzieję, że stanie on po stronie polskiego narodu,  a nie po stronie peerelczyków rozpartych w nieoczyszczonych sądach i prokuraturach.

 

Marek Baterowicz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: