Gorące lato 1940 roku


W lipcu 1940 roku doszło do poważnego kryzysu w rządzie RP w Londynie.

Na początku czerwca 1940 roku stało się jasne, iż kampania francuska została przegrana przez aliantów. Wbrew temu minister Kot oświadczył, iż mówienie o klęsce Francji jest defetyzmem,  a za rozsiewanie plotek o nieuchronnej ewakuacji władz polskich zamykać będzie w obozach odosobnienie. Sikorski zaś powtarzał, iż „nie wolno nam żadną miarą powtarzać tak słusznie krytykowanych przez nas Zaleszczyk i Kut”. W dniu 14 czerwca ambasador francuski Noel zakomunikował rządowi polskiemu, iż Angers (siedziba rządu polskiego) oraz okolice muszą być ewakuowane, a wszyscy Polacy mają udać się niezwłocznie na południe.

Klęska Francji postawiła w niezwykle ciężkim położeniu polskie oddziały wojskowe (niemal 85 tysięcy żołnierzy), pozostające formalnie pod francuskim dowództwem operacyjnym. Gen. Sikorski zwlekał z wydaniem rozkazu o wycofaniu polskich jednostek z frontu i skierowaniu ich ku wybrzeżu, tak aby mogły zostać ewakuowane z jednostkami angielskimi na Wyspy Brytyjskie. Zamiast tego udał się w tygodniową pogoń za gen. Weygandem, aby przedstawić mu rzekomo „zbawczy plan” zwycięskiej kontrofensywy polegającej na „użyciu wojsk z Linii Maginota dla flankowego przeciwuderzenia”. W efekcie Francuzi żądali, aby polskie odziały złożyły broń i kapitulowały na równi z jednostkami francuskimi.

W dniu 17 czerwca 1940 roku Prezydent Raczkiewicz z ministrem spraw zagranicznych Augustem Zaleskim na angielskim krążowniku wypłynęli z Bordeaux do Anglii. W ślad za nim na dwóch innych statkach mieli udać się do Anglii pozostali członkowie polskich władz z Sikorskim na czele.

W dniu 18 czerwca w Libourne – tymczasowej siedzibie polskich władz – zjawia się niespodziewanie Retinger – osobisty wysłannik Churchilla, który przyleciał brytyjskim hydroplanem. Retinger przekonuje Sikorskiego o konieczności jak najszybszego lotu do Londynu. Sikorski przekazuje dowództwo gen. Sosnkowskiemu, informując go, iż udaje się do Anglii w celu uzgodnienia sprawy ewakuacji resztek polskich oddziałów wojskowych we Francji.

Po wylocie premiera część ministrów jego rządu z Janem Stańczykiem, Karolem Popielem oraz Zygmuntem Gralińskim na czele zamiast pilnować podległych mu spraw rzuciła się do ucieczki. Jedynie niewielu do końca wytrwało na posterunku. Generał Sosnkowski nadał wreszcie porządek akcji ewakuacyjnej, przeprowadził też szereg rozmów z marszałkiem Petainem, gen. Wygendem oraz admirałem Darlanem, w trakcie których uzyskał zgodę na strony francuskiej na skierowanie polskich oddziałów do portów francuskich (przede wszystkim w La Rochelle) oraz ich ewakuację do Anglii. Francuzi nie wywiązali się z obietnicy dostarczenia statków, a ewakuacja ok. 25 tysięcy polskich żołnierzy stała się możliwa jedynie dzięki pomocy angielskiej.

Doszła do tego sprawa złota polskiego. Złoto Banku Polskiego wywiezione we wrześniu 1939 roku z Polski i złożone w depozycie Banku Francji, władze polskie skierowały do Anglii na kontrtorpedowcu francuskim. Jego kapitan odmówił jednak rejsu do Londynu i zgodnie z poleceniami rządu francuskiego popłynął do Dakaru. Tam złoto zostało złożone w specjalnie przygotowanym schronie razem ze złotem francuskim i belgijskim. Po zakończeniu wojny zostało wysłane do Londynu, skąd Anglicy odesłali je rządowi komunistycznemu w Polsce, potrącając sobie pokaźną kwotę za utrzymanie wojska polskiego w czasie wojny.

W dniu 19 czerwca 1940 roku Sikorski w tajemnicy przed Prezydentem Władysławem Raczkiewiczem i ministrem spraw zagranicznych Augustem Zaleski, który płynęli jeszcze do Anglii, zamierzał złożyć Anglikom memorandum, którego autorem był osławiony Litauer – korespondent Polskiej Agencji Telegraficznej, oraz znany zwolennik Kremla. Wedle ambasadora Raczyńskiego „Litauer miał na kilka dni przed przylotem generała rozmowę a korespondentem TASS w Londynie (Andrew Rothsteinem, który był faktycznie jednym z kierowników siatki wywiadowczej NKWD w Wielkiej Brytanii – Godziemba). Ten ostatni rzekomo poruszył sprawę szukania pewnych nieoficjalnych kontaktów między nami a Moskwą, a zarazem wyzyskania wyszkolonego materiału wojskowego polskiego na  wypadek starcia sowiecko-niemieckiego”.

Podczas porannego spotkania Sikorski oznajmił Raczyńskiemu, iż zamierza wspomniane memorandum przedstawić jeszcze tego samego dnia premierowi Churchillowi. Generał, który nie znał języka angielskiego, poprosił Raczyńskiego o szybkie przeczytanie memoriału. W memorandum zawarta została obietnica nawiązania stosunków z Sowietami i utworzenia 300 tysięcznej armii polskiej w Rosji. Ponadto premier Sikorski zapowiadał, że złoży „solenne oświadczenie, iż po zwycięskim zakończeniu wojny polityka odbudowanej Polski nie byłaby w żadnym wypadku skierowana przeciwko interesom Rosji Sowieckiej i byłaby zasadniczo odmienna od polityki wszystkich rządów polskich od 1926 roku, kiedy to, idąc po linii idei Piłsudskiego, dążącej do podziału Rosji, Polska prowadziła w swych założeniach politykę wrogą wobec Rosji Sowieckiej”.

Równocześnie deklarował ustępliwość wobec „pewnych terytorialnych zmian dotyczących etnograficznych rejonów Białej Rusi i Ukrainy wzdłuż polsko-rosyjskiej granicy” W zamian za to Sikorski oczekiwał jedynie zmiany polityki sowieckiej wobec ludności polskiej, która znalazła się na terytorium ZSRS. Trudno zaiste wytłumaczyć przyczyny takiego postępowania premiera, gdy Sowieci okupowali połowę terytorium Polski i prześladowali polską ludność. Chyba, że gorączkowo szukał okazji do „wkupienia się w łaski” rządu brytyjskiego, pragnącego za wszelką cenę pozyskać wsparcie Kremla w wojnie z Niemcami. Nie można też wykluczyć chęci zwiększenia liczebności armii polskiej. Zawsze czuł się powołany do dowodzenia wielką armią, z którą, jak sądził, mógłby dokonać wielkich rzeczy. To dobitny dowód przedkładania własnych ambicji nad interes Polski.

Ambasador Raczyński oświadczył premierowi, iż „dokument jest nie do użycia i nie do przyjęcia”. Sikorski zgodził się z tym, jednak po rozmowie z Churchillem i lordem Halifaxem poprosił Raczyńskiego o opracowanie – na bazie ww. memoriału Litauera – innego tekstu i złożenie go na ręce Halifaxa. Raczyński usunął z pierwotnego tekstu zgodę na przemarsz wojsk sowieckich przez polskie terytorium oraz sugestię co do zmiany granicy na wschodzie, zachował jednak deklarację gotowości nawiązania stosunków dyplomatycznych oraz utworzenia 300 tysięcznej armii polskiej w Rosji. Umieścił natomiast postulat dołączenia do personelu ambasadora brytyjskiego w Moskwie polskiego obserwatora, „którego obowiązkiem byłoby zapoznanie się z sowieckim punktem widzenia oraz możliwościami zrealizowania wyżej wspomnianego projektu”.

Utrata we Francji zdecydowanej większości polskich oddziałów,  powszechne przekonanie panujące w wojsku, iż naczelne dowództwo nie zajęło się polskimi żołnierzami tak, jak należy w chwili załamania się Francji, nieznany los polskiego złota, niechlubna ucieczka części polskich ministrów doprowadziły do ostrej krytyki Sikorskiego jako premiera i Naczelnego Wodza. Sikorskiemu zarzucano – jak relacjonuje to gen. Sosnkowski – „mylną, nacechowaną optymizmem urzędowym ocenę z jego strony rzeczywistości wojennej, katastrofę polskich jednostek wojskowych, improwizowaną i spóźnioną ewakuację pozostałości naszego politycznego i militarnego stanu posiadania we Francji. Wszystko to razem nasuwało wiele analogii do września w Polsce, który stał się przecież dla rządów na obczyźnie w polityce wewnętrznej głównym i nadużywanym narzędziem nowego systemu”.

Do dalszego wzrostu napięcia doszło po przedostaniu się do opinii publicznej informacji o niechlubnym prosowieckim memoriale złożonym przez Sikorskiego rządowi brytyjskiemu, bez wiedzy rządu i Prezydenta.

Jakkolwiek memoriał został ostatecznie w dniu 25 czerwca 1940 roku wycofany przez Zaleskiego, stał się powodem przesilenia rządowego. Paweł Wieczorkiewicz niezwykle trafnie wskazuje, iż „skwapliwość Sikorskiego, daleko idące deklaracje werbalne i wreszcie ogólnikowość dokumentu dały bowiem wskazówkę zarówno Brytyjczykom, jak i doskonale infiltrującym ich służbom sowieckim, że generał jest tak bardzo zainteresowany w stworzeniu wojska z ZSRS, iż skłonny jest w tym celu do bardzo poważnych ustępstw”.

Uprzedzając atak Sikorski oskarżył Zaleskiego o pochopne opuszczenie Francji i pozostawienie Polaków we Francji bez opieki konsularnej. Krytykując ministra spraw zagranicznych „zapomniał”, iż to na jego wniosek rząd polecił Zaleskiemu towarzyszyć Prezydentowi w jego rejsie do Londynu. Wobec zapowiedzi likwidacji ministerstwa opieki społecznej minister Stańczyk wydał oświadczenie o wycofaniu się Polskiej Partii Socjalistycznej z rządu.

Prezydent Raczkiewicz w trakcie rozmowy z generałem Sosnkowskim – swoim następcą –  w dniu 10 lipca 1940 roku zapowiedział udzielenie dymisji gen. Sikorskiemu i zapytał Generała czy byłby gotowy stanąć na czele nowego rządu. Generał odparł, iż jakkolwiek opowiada się za rozdziałem władzy wojskowej i politycznej, nie jest „zwolennikiem przesileń, zwłaszcza na obczyźnie, gdzie nie ma forum opinii publicznej i gdzie stosowanie konstytucji z konieczności opierać się musi na dobrej woli stron. Względy zewnętrzne wymagają utrzymania „jedności narodowej”, konflikty są dopuszczalne tylko w sprawach wielkich, dotyczących naszej niepodległości lub całości terytorialnej”. Radził więc załatwienie sprawy rozdziału obu władz pojednawczo, tzn. w porozumieniu z gen. Sikorskim i stronnictwami partyjnymi.

Podczas kolejnej rozmowy Raczkiewicz oświadczył gen. Sosnkowskiemu, iż wysłał list do premiera z żądaniem usunięcia ministrów Kota i Strassburgera. Gen. Sosnkowski wyraził żal, że prezydent nie naradzi się z nim przed jego wysłał i potwierdził swe przekonanie o szkodliwości przesileń na emigracji, uznając, iż dodatkowo skomplikuje ono sprawę polskiego wojska na terenie angielskim. W wytworzonej sytuacji prezydent winien zlecić premierowi „wyrównanie konfliktu, w razie zaś jego niepowodzenia powierzyć misję tworzenia rządu jednemu ze stronnictw, zaczynając od socjalistów”. Jednocześnie ostrzegał prezydenta, aby nie dawał swym przeciwnikom broni do ręki, pod hasłem „walki z sanacją”, czego lekceważyć nie należy, gdyż „ w Kraju zawzięta i pełna goryczy niechęć do rządów przedwojennych w związku z klęską wrześniową jest nadal silna (mimo większych rozmiarów klęski francuskiej, belgijskiej i holenderskiej) i że trzeba długiego czasu, aby te nastroje rozładować”.

Tylko dzięki mediacji gen. Sosnkowskiego Sikorski zachował w lipcu 1940 roku stanowisko premiera i Naczelnego Wodza.

W dniu 18 lipca 1940 roku prezydent Władysław Raczkiewicz udzielił dymisji gen. Sikorskiemu, powierzając misję tworzenia nowego gabinetu dotychczasowemu ministrowi spraw zagranicznych Augustowi Zaleskiemu. Tego samego dnia Zaleski zjawił się u gen. Sosnkowskiego proponując mu objęcie stanowiska wicepremiera albo Naczelnego Wodza. W odpowiedzi gen. Sosnkowski uzależnił udział w jego rządzie od tego „gdyby misję swoją zdołał uzgodnić ze stronnictwami, w co, wątpię”. Natomiast funkcję Naczelnego Wodza „przyjąłbym tylko wtedy, gdyby w zgodnym porozumieniu prezydenta, rządu i stronnictw doszło do rozdziału funkcji politycznych  i wojskowych na szczeblu najwyższym, a gen. Sikorski wybrał dla siebie stanowisko premiera”.

W dalszym ciągu rozmowy gen. Sosnkowski poinformował Zaleskiego o swym negatywnym stosunku do rozpoczynania przesilenia rządowe w obecnej, niezwykle skomplikowanej sytuacji Polski, po klęsce Francji. Podkreślił także, iż inicjatywę Prezydenta uważa za „omyłkę zarówno pod względem warunków chwili, jak również pod względem metody i taktyki, a wreszcie i pod względem wadliwej oceny terenu, którego właściwości jemu, Zaleskiemu, powinny być chyba dobrze znane”.

Udzielenie dymisji Sikorskiemu spotkało się z zaciekłym sprzeciwem głównych partii politycznych. Ich prominentni przedstawiciele powiązani byli z premierem bliskimi osobistymi więzami, zagrozili bojkotem nowego gabinetu. Rząd obradowała niemal w permanencji, a przedstawiciele stronnictw składali deklaracje, że dymisji nie uznają, jako sprzecznej z postanowieniami umowy paryskiej z końca września 1939 roku. Niezwykle wymownym argumentem na rzecz Sikorskiego stała się szeroko kolportowana opinia lorda Halifaxa, że dla rządu Jego Królewskiej Mości „zmiana prezydenta Polski posiadałaby (…) znaczenie formalne, lecz zmiana gen. Sikorskiego oznaczałaby(…) zmianę kierunku rządu polskiego w sensie (…) niepożądanym”.   W rzeczywistości rząd brytyjski nie był skłonny jednoznacznie popierać gen. Sikorskiego, a ambasador brytyjski przy rządzie RP Howard Kennard wysunął wręcz postulat rozdzielenia godności premiera i Naczelnego Wodza.

Dodatkowo hasło do rewolty dali oficerowie sztabu Naczelnego Wodza, okupując gmach ambasady RP na Portland Plac, gdzie mieściła się tymczasowa siedziba władz państwowych na wygnaniu, „z nieukrywanym zamiarem niedopuszczenia” nowego premiera do objęcia budynku.

Z inicjatywy wiceministra obrony narodowej gen. Kukiela – osobistego przyjaciela gen. Sikorskiego – do Zaleskiego udała się delegacja kilku oficerów z szefem sztabu NW płk. Tadeuszem Klimeckim, ppłk. Jerzym Krubskim oraz ppłk Michałem Protasewiczem na czele, której zadaniem było skłonienie nowego premiera do zrzeczenia się tej nominacji i misji tworzenia nowego gabinetu. W trakcie rozmowy płk. Klimecki – wedle relacji gen. Kukiela – ostrzegł Zaleskiego, iż zwolnienie gen. Sikorskiego musiałoby spotkać się z fatalnym odbiorem ze strony władz brytyjskich, a jego konsekwencją „byłoby zwolnienie gen. Sikorskiego ze stanowiska NW, co byłoby ciosem dla wojska, które najostrzej się temu sprzeciwia”. W rzeczywistości ówczesne nastroje w wojsku były bardzo krytyczne wobec gen. Sikorskiego. Wobec braku reakcji ze strony Zaleskiego oficerowie zagrozili mu, w przypadku sformułowania przezeń nowego rządu, „najdalej posuniętymi konsekwencjami”, wedle Raczyńskiego wręcz rękoczynami. „Metoda „pronunaciamento” – oceniał Raczyński – której chwyciły się nasze czynniki wojskowe mutatis mutandis przywiodła wielu osobom na pamięć demonstrację oficerów w przedsionku Sejmu w roku 1928. Tylko że tym razem kij, względnie rapier, zmienił właściciela”.

Po wyjściu od Zalewskiego udali się do innych członków rządu Sikorskiego, w tym do gen. Sosnkowskiego, który był – jak relacjonował – „głęboko wstrząśnięty tymi zdarzeniami, przypominającymi pałacowe rewolucje południowo-amerykańskie, (…) a podniecenie ze strony oficerów było bardzo silne, słowa perswazji trafiały w próżnię, a tragiczność sytuacji ogólnej, na którą kładłem nacisk, wzywając oficerów do opamiętania, stawała się w ich ustach argumentem przeciwko dokonanemu otwarciu przesilenia”.

Interwencja inspirowanych przez Kukiela oficerów nie tylko naruszała regulamin wojskowy, ale także w drastyczny sposób łamała zobowiązanie Sikorskiego, iż w wojsku nie będzie miejsca na żadną politykę, ani „partyjną”, ani „brygadową”. Nawet sojusznik Sikorskiego gen. Haller zdecydowanie potępił postępowanie oficerów domagając się ich surowego ukarania i zapytał się premiera, jak mógł dopuścić, by wojskowi mieszali się do polityki.

Prezydent Raczkiewicz oraz desygnowany przez niego na premiera August Zaleski stanęli w obliczu impasu. Bez wsparcia stronnictw politycznych Zaleski mógł utworzyć jedynie rząd urzędniczy, złożony niemal wyłącznie z osobistości okresu przedwrześniowego, a więc ludzi do których słusznie czy niesłusznie, opinia ówczesna przeklejała miano „sanacji”. Rząd taki miałby bardzo utrudnione zadanie na arenie międzynarodowej.

W tej sytuacji gen. Sosnkowski, podzielając wiele z przesłanek prezydenta dotyczących gen. Sikorskiego, nie widząc jednak szans powodzenia misji Zaleskiego,  uznał, iż „moralnym obowiązkiem moim jest interweniowanie u Prezydenta i zasugerowanie mu likwidacji kryzysu”. W tym celu udał się do Raczkiewicza i w czasie rozmowy, która odbyła się w obecności Zaleskiego, przekonał go o konieczności zakończenia przesilenia. O ile prezydent ze zrozumieniem odniósł się do mediacji gen. Sosnkowskiego, to Zaleski ustąpił z wyraźną niechęcią, zachowując osobisty uraz do gen. Sosnkowskiego, który jeszcze wielokrotnie podczas wojny i po jej zakończeniu dał o sobie znać.

W wyniku mozolnych negocjacji prowadzonych przez gen. Sosnkowskiego wraz z ministrem Marianem Seydą, prezydent wydał dwa kolejne, tajne akty. Na ich mocy Zaleski otrzymał dymisję, a Sikorski ponowne powołanie na urząd premiera. Innym skutkiem przesilenia było skonkretyzowanie ustaleń umowy paryskiej. W rezultacie wypracowano formułę stanowiącą, że prezydent powołuje nowego szefa rządu w porozumieniu z ustępującym premierem i partiami politycznymi. Tym samym pozycja prezydenta uległa dalszemu osłabieniu. Zapowiadany w ugodzie rozdział władzy wojskowej od politycznej nie został zrealizowany za życia gen. Sikorskiego.

Powróciwszy do władzy gen. Sikorski szybko spróbował pozbyć się swego obrońcy proponując gen. Sosnkowskiemu najpierw objęcie funkcji prezydenta, a we wrześniu 1940 roku ministra spraw zagranicznych. Gen. Sosnkowski zdecydowanie odrzucił te sugestie, słusznie uważając, iż „premier zamierza ubić dwie sroki za jednym zamachem: pozbyć się Zaleskiego, a mnie usunąć od kierownictwa robotą wojskową w Kraju, co stanowiło jeszcze we Francji stałą „idee fixe” p. Kota”.

W wyniku kryzysu lipcowego oficerowie, którzy złożyli „wizytę” Zaleskiemu ukarani zostali upomnieniami, co jednak nie przeszkodziło w ich dalszej karierze wojskowej. Płk. Klimecki został niedługo potem awansowany do stopnia generała brygady. Jakkolwiek gen. Kukiel złożył dymisję z zajmowanego stanowiska, jednak wkrótce został mianowany przez swego przyjaciela dowódcą obozów i oddziałów WP w Szkocji.

Opór młodych oficerów wobec Naczelnego Wodza z całą bezwzględnością tępił gen. Modelski, który za zgodą Sikorskiego utworzył karny obóz na wyspie Bute. „Metody stosowane przez gen. Modelskiego – wspominał płk Mitkiewicz – są nieładne i cuchną smrodem Gestapo lub NKWD (…) Całe nasze polskie wojsko na obczyźnie nienawidziło go, może z paroma wyjątkami jego „najbliższych”.

Wielu piłsudczyków obwiniało „Szefa” o zaprzepaszczenie wyjątkowej okazji do usunięcia Sikorskiego, a nie obce były w wojsku głosy, iż „liczenie na gen. Sosnkowskiego jest błędem. Nie ma zupełnie żadnego kośćca i boi się wszystkiego, nawet władzy. Zawiódł nas wszystkich na całej linii”. Z kolei bliski współpracownik Generała, płk. Demel zanotował: „Trzeba postępować ostrożnie, nie po gówniarsku – jak ostatni „zamach”. Wreszcie nie można wszystkiego zwalać na generała. Trzeba się zbierać do kupy, urabiać opinię”.

Gen. Sosnkowski przedkładając, nie po raz pierwszy i nie po raz ostatni, rację stanu ponad osobiste sympatie i interesy, zdecydowanie odgrodził się od inicjatywy prezydenta, odmawiając przyjęcia proponowanych mu stanowisk premiera lub Naczelnego Wodza.

Gen. Sikorski, który uratował władzę dzięki gen. Sosnkowskiemu nie czuł się wdzięczny, wręcz przeciwnie – bardzo szybko zaczął odsuwać swego zastępcę od najważniejszych spraw, zlecać mu coraz bardziej drugorzędne zadania. Wkrótce też odżył ponownie konflikt gen. Sosnkowskiego z Kotem i jego zausznikami na tle spraw krajowych i wojska.

W ten sposób zniknęła ostatnia szansa na odsunięcie od władzy Sikorskiego, prowadzącego katastrofalną dla Polski politykę. Latem 1940 roku poparcie Brytyjczyków dla Sikorskiego nie odegrało tak znacznej roli, jak rok później, podczas kolejnego kryzysu rządowego, spowodowanego podpisaniem, niekorzystnego dla Polski, układu Sikorski-Majski.

Godziemba

Wybrana literatura:

K. Sosnkowski – Materiały historyczne
W. Babiński – Przyczynki historyczne do okresu 1939-1945
P. Wieczorkiewicz – Historia polityczna Polski 1935-1945
W. Pobóg-Malinowski – Najnowsza historia polityczna Polski
Protokoły posiedzeń Rady Ministrów Rzeczypospolitej Polskiej
Polskie Siły Zbrojne w drugiej wojnie światowej
M. Hułas – Goście czy intruzi? Rząd polski na uchodźstwie. Wrzesień 1939 – lipiec 1943
J. Smoliński – Ewakuacja Wojska Polskiego do Wielkiej Brytanii w czerwcu 1940
E. Raczyński – W sojuszniczym Londynie. Dziennik ambasadora Edwarda Raczyńskiego 1939-1945
I. Wojewódzki – Kazimierz Sosnkowski podczas II wojny światowej . Książę niezłomny czy Hamlet w mundurze?
J. Zuziak – Generał Marian Kukiel
L. Mitkiewicz – Z generałem Sikorskim na obczyźnie. Fragmenty wspomnień
M. Kukiel – Generał Władysław Sikorski.  Żołnierz i mąż stanu Polski walczącej

fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe
Za portalem:

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: