Marek Baterowicz – MIĘDZY MŁOTEM A KOTEM


( czyli o niemocy Temidy )

              Kiedy nasz wspaniały mocarz Szymon Ziółkowski zdobył na olimpiadzie w Sydney złoty medal w rzucie młotem, cieszyła się polska ekipa, kibice oraz producent tej żelaznej kuli na drucie, zwanej nie wiadomo dlaczego młotem. Ziółkowski rzucił na odległość 80,02 m – dalej niż jego rywale! No, proszę – a przedtem w tej konkurencji błyszczeli głównie młociarze sowieccy!  Jak nie młotem, to go sierpem…A z pomocą tych narzędzi dręczono po wojnie Temidę, która po tych torturach stała się kalekim wymiarem „sprawiedliwości” PRL-u, dysponując kadrami sędziów i prokuratorów po kursach niby prawniczych, a w istocie zbrodniczych, bo Sowietom i polskojęzycznym „sowietom” chodziło o eksterminację opozycji. I tak utrwalano dyktaturę PZPR-u, po trupach! Obok morderstw z mocy sądów likwidowano też ludzi, np. przed farsą wyborów z 1947 r. zamordowano skrycie około 200 działaczy PSL-u. Temida ugięła się pod presją aparatu terroru, zresztą z sądów i prokuratury usunięto przedwojennych prawników zastępując ich właśnie fagasami szkolonymi w przyśpieszonym trybie. Taką praworządność odziedziczyliśmy po epoce PRL-u, III RP tylko na krótki okres czasu zawiesiła owe kadry, przywracając je już w latach 1991-94 po tzw. weryfikacji, a pełną falą w roku 1994, gdy ministrem Temidy został tow. Jerzy Jaskiernia. PRL-bis do dziś jest górą, a bełkot ich aparatczyków długo rozbrzmiewał w mediach III RP i nadal brzęczy nam w uszach ( np. Leszek Miller), wsparty chórem „lisów” i „palikotów”.

           Oto w cztery lata po olimpiadzie sydnejskiej, w dalekim kraju, bo w Polsce ( czyli na antypodach) złoty młot wywalczył inny zawodnik – Józio Oleksy, przez dociekliwych zwany niekiedy Olinem. Oto ruch bezrobotnych przyznał mu nagrodę „Złotego młota” za wybitny absurd i głupotę wypowiedzi. A kilka lat wcześniej Oleksy był przecież u szczytu politycznej kariery, balansował na najwyższym świeczniku. I to o nim mecenas Jan Olszewski powiedział : „ Mamy premiera oskarżonego o szpiegostwo, prezydenta udającego, że nic o tym nie wie. Sejm niezdolny do wyciągnięcia elementarnych konsekwencji, prokuraturę, która nie jest w stanie ani oskarżenia potwierdzić, ani odrzucić. Jest to stan pełnego kryzysu wszystkich najważniejszych instytucji państwa”. Oczywiście, Temida jest chora…III RP nie jest państwem prawa, w ogóle nie jest państwem!

         Zamyślił się wtedy mój kot Aureliusz, wąsami poruszył, a tak rzecze: „ Zło stale się odradza. Jedno ginie, drugie się rodzi, a tym łatwiej złu powracać, kiedy nie zostało napiętnowane, ani nie poniosło kary. Bezkarnością utwierdzono złoczyńców w mniemaniu, że wszystko im wolno i że bez końca mogą siać nowe ziarna zła, nie bacząc ani na państwo, ani na naród, z którego podobno pochodzą…”.

      Ano właśnie, rację masz, kocie Aureliuszu, trudno nam tylko pojąć dlaczego ci złoczyńcy tak wielu obrońców zyskali ? Czy ci broniący ich jakiś szczególny  interes w tym mieli ? Coraz bardziej z tym przypuszczeniem się zgadzam, bo aż o taką naiwność trudno tych łaskawców posądzać, a zatem jakąś kalkulacją misterną kierować się musieli. A może oni też paluszki w tamtym bagnie zamoczyli ?

       Aureliusz nie odpowiadał, tylko głową kiwał, pomrukując w tonacji a-moll, co oznaczało, iż smętek w jego wąsach kiełkuje. I trzepnął ogonkiem w gazetę, akurat w reklamę wystawy „Greek Treasures” w Powerhouse Museum jakby chciał przypomnieć, że warto obejrzeć pamiątki starożytności. Oderwać się tym samym od zgnilizny dzisiejszych czasów, pogłębionej grubą kreską. Tak ci to Mazowiecki jeszcze – zamiast respektować kodeks – namotał nowy cyrk, nowych klownów w tasiemcu nierozliczonych afer. I kpią z Temidy w żywe oczy!

        W sydneyskim muzeum przeniosłem się w epokę Homera, mówiąc ogólnie, bo gdyby wyliczać innych zrobiłby się galimatias. Homera też prawie wszyscy lubią, a takiego Solona to już mniej. I czego tam nie było! Eksponaty niejednokrotnie tak antyczne, że dech zapierało… Spotkana znajoma, rodem z Chin, też była pełna podziwu, a nawet zazdrości, mówiąc : „Gdyby nie ta rewolucja kulturalna, to ileż takich wystaw moglibyśmy zapełnić!”. Ano, prawda. Mao jednak o tym nie pomyślał, bo przecież niewolnik doktryny myśleć już nie potrafi. Niszczenie zabytków ( dziś robią to dżihadyści) było zresztą najmniej bolesnym aspektem wielkiego terroru, który pochłonął w Chinach miliony ludzi. Wystarczy przeczytać rozdział pt. „Długi marsz w ciemności”, zamieszczony w tomie „Czarnej Księgi Komunizmu”, aby ujrzeć gigantyczne rozmiary, a także metody tych zbrodni. Na terenie Australii mało jest egzemplarzy tej książki, w Sydney są może dwa, podczas gdy w dzielnicowych bibliotekach tego miasta znajdziesz po dwadzieścia (!) kopii książki „Kodeks Da Vinci”. Obrazuje to jasno, że   chętniej propaguje się zafałszowania historii niż prawdę o niej! I wszystko to dzieje się też w skali planety, bo stronnictwo światowej lewicy oraz ateizmu pełne jest oddanych aktywistów, podczas gdy stronnicy Boga oraz prawdy jakby odpuszczali całe obszary bez walki, licząc na złudę pokajania się złoczyńców. Niestety, odpuszczenie  grzechów nie cywilizuje bestii,ani nie kieruje ich na dobrą drogę. Byli aktywiści nadal kroczą drogą występków, deformując instytucje państwa jakby zgodnie z prawem Regularnej Paranoi ( dziwna zbieżność ze skrótem RP!). I ta Regularna Paranoja zaćmiewa umysły jak ideologia, a były prezydent Komorowski zamiast zeznawać przed obliczem Temidy,  wezwał ją do swego pałacu a jeszcze zbył bajkami…

        Nie dziwi zatem, że kiedy jedna strona winem i chlebem świat celebruje, to drudzy kwas sączą lub młotem w nas ciskają, młotem arogancji, kłamstwa, nienawiści. Jak teraz w prezydenta Dudę. Wygląda na to, że z arsenału dawnego systemu wytrącono im tylko sierp ( choć to  problematyczne), a zostawiono do dyspozycji młot, narzędzie nie tylko pracy, ale również politycznego gwałtu, werbalnej eskalacji nonsensu w skali mirabelek i szczawiu, a łamiący nagminnie prawo głoszą, że czas  skończyć z… bezprawiem! Robią to jednak – na co zwrócił mi uwagę kot Aureliusz – tylko wtedy, gdy komisje sejmowe dobierają im się do skóry. I oczywiście łamaniem prawa określają wnioski tych komisji! Doszliśmy do szczytu nonsensu dzięki polityce grubej kreski, pobłażania z lat niespełnionego „przełomu”, co utrudnia budowę Polski demokratycznej i niepodległej – jak pisał prof. A. Zybertowicz już w r.1993 ( „W uścisku tajnych służb”, str.111). A także praworządnej, co przecież implikuje demokracja: niezawisłe sądy!!! Tych niestety brak. Upadek z tej wysokości skończy się przykro…- nawet kot nie spadnie na cztery łapy! Czas dokonać wreszcie prawdziwej weryfikacji wymiaru tej „sprawiedliwości”, aby Temida odzyskała twarz! Dopiero potem można będzie mówić, że mamy III RP!

Marek Baterowicz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: