PRO PUBLICO BONO


114
Pod powyższym tytułem ukazał się niedawno w Poznaniu ( Wyd. Zysk i S-ka) tomik wierszy Lecha Makowieckiego, znanego nam też z występów w Australii, gdy wraz z żoną Bożeną śpiewali utwory umacniające patriotyzm, zaciekle zwalczany w III RP przez kretów z „Gazety Wyborczej” i filie michnikoidów. Piosenki i ballady zespołu „Zayazd” z Gdyni apelują do rodaków o przebudzenie ( „Obudź się Polsko ma/ niech opadnie kłamstwa mgła / powstań z kolan Polsko/ daj nam sprawiedliwość…”). Podobne intencje niosą wiersze z tomiku, powstałemu ze współpracy z „Naszym Dziennikiem”, który w r.2011 zaproponował Lechowi cotygodniowe pisanie wierszowanych felietonów. Wtorkowa rubryka „Pro publico bono”, pisana „mickiewiczowskim” 13-zgłoskowcem, nawiązywała do historii, ale też do skrzeczącej rzeczywistości III RP. Te patriotyczne rymy, nie pozbawione często satyrycznych akcentów, popularyzował dodatkowo internet. Mimo satyry Lech raczej budzi sumienia, wskrzesza karty naszej historii, osiąga status wyższy od satyryka. Autor uważa słusznie, że nie jesteśmy pariasami Europy i że możemy być dumni ze swej przeszłości, to postawa całkowicie uzasadniona w przeciwieństwie do kalumnii rzucanych w mediach przez Michnika, fałszerza naszych dziejów. We wstępie Makowiecki wyznaje skromnie, by czytelnik nie szukał w tych „rymowanych felietonach” wyrafinowanego geniuszu poetyckiego, ale by szukał PRAWDY. Określa też swe intencje: „Oddaję dziś w Wasze ręce tomik prawdziwie pozytywistyczny, pisany – jak za czasów Sienkiewicza – ku pokrzepieniu serc. W dobie rugowania ze szkół historii, w czasach modernistyczno-lewackiego demoralizowania społeczeństwa i wasalizacji kraju obie epoki zdają się być do siebie łudząco podobne…” A inwazji chaosu Makowiecki przeciwstawia Dekalog ( str.52).

Kiedy Lech układał ten wstęp nie ogłoszono jeszcze kolejnego aktu wojny z narodem, jakim jest usunięcie ze szkół „Pana Tadeusza”, „Konrada Wallenroda” i trylogii. Antypolska kampania zatem się nasila, odsłaniając oczywisty zamiar wynarodowienia młodych pokoleń poprzez amputację literackiej tradycji. A to właśnie dzięki dziełom romantyków i sienkiewiczowskim bohaterom przetrwaliśmy zabory, a później sowiecki jasyr PRL-u. Spektakle „Dziadów” były dla nas niczym butle z tlenem, a zarazem jak dynamit polskości w czasach zniewolenia. Podobnie odbieraliśmy ekranizacje trylogii – czy dziś te filmy zostaną „półkownikami” ? Teraźniejszość wiele podobieństw niesie ( jak choćby nakaz wielbienia pomników okupantów!), stąd potrzeba przebudzenia Polaków i Makowiecki ma nadzieję umocnić ich narodową tożsamość. A sytuacja w kraju daleka jest od ideału, a właściwie znajduje się w stanie ciężkiej choroby ( ukazuje to też film „Układ zamknięty” ), i konstatuje to również Autor:

Ryba od głowy cuchnie, skunks zaś od ogona,
Kraj od złych polityków psuje się, nim skona…

Ktoś ich wybrał? Tu morał wywieść mi wypada:
Jaki lud, taki władca! Proste, że żal gadać… ( str.112)

Ostatni błąd wyborczy narodu ( w r.2007) wyniknął jednak z manipulacji medialnych w toku kampanii, ze skomplikowanej a niepopularnej koalicji PiS-u, wymuszonej unikiem Platformy, która nie zamierzała we wspólnym wysiłku naprawiać państwa, lecz czekała na własną kadencję, by przystąpić do jego destrukcji. I wreszcie wygraną PO zawdzięczała mobilizacji „peerelczyków” ( niechętnych lustracji i oczyszczeniu), a także absencji wyborczej, co piętnuje Autor z wyraźnym rozgoryczeniem:

Nim znów przy urnie głosy
Oszustom przekażecie,
Pomyślcie! Głosowanie
Nie dla idiotów przecież… ( str.118)

Polski naród, od r.1939 roku w pułapce martyrologii nieustannej ( Gombrowicz nazywał to zaledwie „ostrym masażem Historii”) , nie zasługuje na takie rządy, jakie funduje im od 1989 układ okrągłostołowy. A od roku 2010 możemy już mówić o republice „smoleńskiej”, co przypadkiem oddaje ta fraszka na „Męża stanu”:

W czym przypomina premier Donald Tusk
Męża stanu – Churchilla Winstona ?
Winston „uwierzył” w Katyń Stalina,
Donka w Smoleńsku Putin „przekonał”. ( str.116)

O smoleńskiej tragedii czytamy więcej w dramatycznym utworze „Smoleńsk”, z którego przytoczmy bodaj dwie zwrotki:

Mroczny katyński lesie, smoleńska kraino,
Na zawsze w sercu moim cierniem pozostaniesz.
Zabrałaś bohaterów, nie szczędzisz pielgrzymów.
Przeklęty, kto chce zniszczyć pamięć o tej ranie…(…)

Próżne wasze starania, fortele przebiegłe;
Prawda wylezie na jaw, jak spod ziemi kości,
Ale nic nie ukoi żalu po poległych…
Nic nie umniejszy wzgardy dla ludzkiej podłości…( str 74)

W innych zwrotkach tego utworu odkrywamy wersy, które oddają „strusi” stan znacznej części społeczeństwa ( „Nie chcą poznać przeszłości w obawie o przyszłość…”) albo postawę niestety niemałego odłamu rodaków szydzących z „katastrofy” ( „Łzom urąga wyzuty z sumienia zaprzaniec…”), podczas gdy „lata płyną w zakłamaniu”. Na marginesie refleksji Makowieckiego można dodać i to, że nieszczęśliwy naród polski katowany i mordowany od 1939 r. do 1989 roku ( choć po r.1956 tylko selektywnie) uległ jakiejś dziwnej psychicznej erozji, a ci co stali się peerelczykami zatracili polskość dusz, a ponadto poczucie etyki. Dlatego potrafią dla swego politycznego interesu pogodzić się ze śmiercią 96 Polaków z Tupolewa, nawet jeśli w duchu nie wykluczają możliwości zamachu. Ich sumienie jak podziurawione rzeszoto ciąży ku mrocznym rubieżom Zła, gdzie wyłączono wszelkie skrupuły. To mentalność typowa dla agentów służb specjalnych, ale niestety zbyt wielu obywateli zaraziło się tą skazą świadomości. Naród polski jest jakby przepołowiony, zawisł w jakimś limbo pomiędzy Dobrem a Złem, które długo zatruwało umysły obywateli. Okres III RP przyniósł inny rodzaj pogardy dla wartości odwiecznych, zatem duchowa terapia Polaków napotyka na rozliczne przeszkody, a jedną z nich jest zła wola i ślepota polityczna: „A mury rosną – niewidzialnie/ Otacza wszystko szklany mur…” ( str.128). I tak – zamiast budować IV RP ( projekt jej przerwała wygrana PO w 2007 r.) – obywatele daremnie dziś protestują, lekceważeni przez rząd wyłoniony z wyborczej absencji Polaków i z głosów peerelczyków. Głęboki patriotyzm Autora wzywa więc : „ Naucz nas wszystkich myśleć. Póki nie za późno…” ( str.42). I trzeba nam ludzi służących Ojczyźnie z miłością, właśnie „pro publico bono” – w przeciwieństwie do „sprzedajnych żurnalistów” ( str.21) i ministrów z antypolskimi dekretami.

W wierszu „Australia” widzimy kontrast między antypodami a III RP, zaś – jak pisze Lech – „to nasz świat na głowie stoi” ( str.104), mimo naszych wielkich tradycji przypomnianych w utworze „Rodowód” ( str.30). W tomiku odkrywamy odwołania do Historii, nieraz do Mickiewicza ( jak np. trawestacja „Ody do młodości”) godne szczególnej uwagi. W tomiku są też ballady i piosenki z dysków nagranych wcześniej, a całość otwiera „Pożegnanie Seawolfa”, gdyż tomik dedykowany jest pamięci znanego blogera Tomasza Mierzwińskiego. Wypada wspomnieć o rekomendacji Autora przez Wojciecha Cejrowskiego, lecz najlepszą rekomendacją są wiersze zebrane w tym tomiku. Nie wyczerpię tu bogactwa ich tematów i myśli o polskości, niechże czytelnik odkryje je sam. A w zakończeniu spytajmy: kiedy polskie elity ( te z opozycji ) będą mogły rządzić i działać „pro publico bono” ?

Marek Baterowicz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: