Marek Baterowicz – RESORT SKRYTOBÓJSTW – made in PRL, nadal czynny


Death_of_Marat_by_David 

W 2009 AD do kancelarii premiera Jarosława Kaczyńskiego nadeszły trzy naboje wraz z lakoniczną kartką : „Dla kota, dla twojej matki, dla ciebie”. Przesyłka była oczywiście anonimowa, a podobno Grobelny powiadomił rząd, że to gangsterzy szykują zamach na braci Kaczyńskich. A za gangsterami kryć się musiały peerelowskie służby, gdyż oba te środowiska współżyją w symbiozie i obu tym środowiskom zależy na omijaniu litery prawa, ryby najlepiej łowi się w mętnej wodzie! Są to zarazem obszary dla wszelkich działań mafijnych, a jeszcze przed raportem o WSI prace komisji sejmowych ujawniały wiele okoliczności  świadczących o nielegalnych powiązaniach byłych struktur komuny z firmami handlowymi powstałymi po roku 1989. Ich sprzężenie wzajemne jest tak silne, że nie rozliczono wielu poważnych afer od sprawy FOZZ-u począwszy po aferę alkoholową, Orlenu czy zbożową. Nie było to po prostu możliwe, jeżeli grupy dokonujące malwersacji pozostawały pod ochroną najwyższych urzędów państwowych. A to z kolei stało się prawidłem w ramach transformacji, ponieważ okrągły stół jako odwrót kontrolowany pozwolił na ten skandaliczny „liberalizm” prawny, a nie dopuścił do odrodzenia  wymiaru sprawiedliwości. Dochodzenia były skazane na fiasko, a kto zbyt gorliwie domagał się prawdy ginął jak np. Michał Falzmann, inspektor Najwyższej Izby Kontroli, który badał aferę FOZZ czyli rabunek finansów w naszym kraju. A ponadto mówił, że dojście do władzy grupy Michnika będzie następną tragedią dla Polski, albowiem jest to elita promoskiewska. Rozwój wydarzeń potwierdził tezę Falzmanna, przypomniał to już  prof.Andrzej Zybertowicz w ważnej książce „W uścisku tajnych służb” ( Warszawa, 1993). Gdyby więcej ludzi znało tę książkę, dzisiaj poważniej traktowaliby raport Macierewicza o WSI, pozornie zlikwidowanych. Godne uwagi były też ustalenia komisji Rokity, niestety sprawę zamieciono pod dywan – a zatem górą jest resort skrytobójstw urągający praworządności.

O zabójstwie Falzmanna pisze też Rafał Ziemkiewicz w swojej znakomitej  książce „Michnikowszczyzna” ( Warszawa, 2006) : „Mordowano i potem – Michała Falzmanna, Waleriana Pańkę, świadków jego śmierci oraz inne osoby badające aferę FOZZ bądź związane z dokonywanymi przez Fundusz operacjami finansowymi, szefa policji Marka Papałę, badającego interesy mafii paliwowej Marka Karpa. Poseł Gruszka, przewodniczący godzącej w interesy tejże samej mafii komisji sejmowej, wypił filiżankę kawy i padł rażony wylewem krwi do mózgu…( str.191). A co sądzić o dziwnych samobójstwach Leppera czy gen.Petelickiego ? Dlaczego zlikwidowano kilka osób z kręgu smoleńskiego jak np. dr. E.Wróbla ( speca awiacji) czy chorążego R.Musia ?  Jak widać metoda skrytobójstwa jest często stosowana w niedługich dziejach III RP! A jej genezy należy szukać oczywiście w osławionej epoce PRL-u, w której morderstwa polityczne były sprawą nagminną. W r. 1946 zamordowano np. 118 działaczy PSL-u, terror stosowano zresztą wobec wszystkich, nie tylko wobec „ludzi z lasów”, a do r.1947 trwały  deportacje patriotów do łagrów położonych w głębi Rosji. Wróćmy jednak do listy pomordowanych, zamieszczonej w książce Ziemkiewicza ( na stronach 185 – do 191 ). Wymienieni są tam działacze opozycji zakatowani na śmierć przez milicjantów i ubeków. Nierzadko służby specjalne fingowały samobójstwa. I tak zginęli Jan Samsonowicz z Gdańska, Ryszard Ślusarski z Legnicy ( miasta sowieckich koszar), Stanisław Kot z Rzeszowa, Tadeusz Wądołowski z  Gdyni, , Bronisław Grzywna, Wacław Kulimowski, Kazimierz Łazarski z Oleśnicy, Grzegorz Luks z Goleniowa, Józef Kucia,  Krzysztof Skrzypczak z Poznania, Jarosław Romanowski w Suwałkach,  Jan Krawiec w Miechowie, Marian Klupczyński w Śremie, , Janusz Sierocki, Jadwiga Kryńska …( w przeglądanych przez komisję Rokity aktach roi się od „samobójców”)…Dalej Marek Pawlak, Marcin Antonowicz, Krzysztof Struski, Stanisław Bulko,  Emil Barchański, Grzegorz Przemyk, 82-letnia matka adwokata Krzysztofa Piesiewicza, Małgorzata Grabińska, ks.Stanisław Kowalczyk,  Piotr Bartoszcze, Krzysztof Jasiński, ks. Antoni Kij, ks.Stanisław Palimąka…Jak widać ks.Jerzy Popiełuszko nie był jedynym księdzem zamordowanym w tych latach. A w roku 1989, roku ugody okrągłostołowej , ginie jeszcze ks. Stefan Niedzielak ( 21 stycznia 1989 ), ks.Stanisław Suchowolec (30 stycznia 1989 ) oraz ks. Sylwester Zych ( 11 lipca 1989 ). Ziemkiewicz w każdym z tych przypadków podaje okoliczności śmierci… Wypada przytoczyć tu casus Tadeusza Szczepańskiego, który zaginął w styczniu 1980. Był działaczem gdańskich Wolnych Związków Zawodowych. Po kilku miesiącach Wisła wyrzuciła jego ciało: miał połamane palce i pozrywane paznokcie, co nie pasowało do oficjalnej wersji jego zgonu. I – pisze dalej Ziemkiewicz – Wałęsa jako prezydent bardzo interesował się zawartością własnej teczki, lecz nie nalegał, by szukać morderców Szczepańskiego, którego zabito – jak rzekł sam Wałęsa – za to, że nie chciał donosić na niego, czyli na Wałęsę ! ( str.189/190). Wspomina Ziemkiewicz jeszcze zabójstwo Stanisława Pyjasa czy ks.Romana Kotlarza, który błogosławił robotników w Radomiu w 1976 r, a także aktora Adama Pawlikowskiego, który  w r.1969 spadł z dachu(!), był niewygodnym dla reżimu świadkiem w procesie Janusza Szpotańskiego.  A pisarz Jerzy Zawieyski rzekomo sam wyskoczył z okna szpitala, gdzie leżał…sparaliżowany po wylewie!  Przypominamy tę listę ( a i tak niepełną ) zabójstw, by ukazać, że czasy PRL-u oraz, niestety, również III RP łączy  ten sam mechanizm skrytobójstw. Przed rokiem 1989 władza PZPR-u miała na usługach oficjalne organy zajmujące się  mokrą robotą, po roku 1989 mordowaniem zajęły się „niedobitki” służb specjalnych oraz gangsterzy, a były to działania już nieoficjalne, wpisane jakby w „przypadkowość” śmierci w ramach tzw. demokracji. Nadal starano się upozorować wypadek lub sfingować samobójstwo ( tak powstał „seryjny samobójca”). Pogróżka wobec premiera Kaczyńskiego pomijała te niuanse, była groźbą otwartą, choć anonimową. A obie epoki łączy ten sam „kult”  śmierci stosowanej w celach politycznych. Nie jest to demokracja. Rok 1989 nie był żadną cezurą, żadnym przełomem. I nadal żyjemy w czasach brutalnego szantażu, który kończy się nekrologami. Czy może być inaczej, skoro grubą kreską ośmielono nieosądzonych władców PRL-u do kontynuacji zbrodni ? Bałkańskich generałów przynajmniej sądzi się w Hadze, a naszych ? Zamiast budować państwo prawa ( co proponował PiS) dalej osłabiano wymiar sprawiedliwości, a od Smoleńska wręcz sparaliżowano.  III RP to w istocie PRL-bis ( dziś już tylko republiczka po-smoleńska),  kiedy więc Polska stanie się państwem prawa ? Trzynaście lat temu pisałem w felietonie „Prawo i sprawiedliwość” ( Tyg.Polski, Melbourne, 19.IX.2001): „Rozsądek mówi nam, że najlepszym lekarstwem na schorzenia, przeniesione zakażoną strzykawką Magdalenki, byłby program ruchu  „Prawo i Sprawiedliwość”. Niestety, ta recepta jest nadal aktualna: państwo tzw.polskie jest państwem bezprawia i wymaga radykalnej kuracji, a jeśli liberałowie z lewicą są immanentnie niezdolni do praworządności, naprawą kraju musi się zająć prawica. Sęk w tym, że układ post-komuny skutecznie blokuje  intencje PiS-u, nie wszyscy obywatele też rozumieją powagę sytuacji, bo – jak sądzi pewne zwierzątko – dzielą się oni na inteligentów oraz ynteligentów, a może i wykształciuchów ?

Marek Baterowicz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: