Antoni Macierewicz w Toronto: 15 listopada, SPK 19.30


Toronto_Macierewicz1

Prezentujemy felieton blogera Nessun Dorma ze stycznia 2011 – raczej jest nadal aktualny!

Antoni Macierewicz

Skala nienawiści rządzącej partii oraz jej medialnego buldożera skonstruowana jest na prostej zasadzie: im wybitniejszy polityczny przeciwnik, groźniejszy adwersarz – tym większa pasja, z jaką się go oczernia, tym większy rozmach opiniotwórczego pędzla, z jakim maluje się kłamliwy, ośmieszający portret jego wizerunku.

Najwyższe porywy, odpowiadające zagrożeniom skali Beauforta i Richtera zarezerwowane są nie tylko dla Jarosława Kaczyńskiego i jego ś.p. brata, Prezydenta Wolnej Polski. Strzałka oburzenia mierzy równie wysoko, wskazując Antoniego Macierewicza, być może najwybitniejszego obecnie polityka i patriotę. Ten niestrudzony, niepoprawny idealista jest jednym z niewielu uczestników tak zwanej “opozycji demokratycznej” prl, którzy potrafili wytrwać przy bezkompromisowych standardach oraz zachować swoje poglądy i twarz. Historia ostatnich dwudziestu lat pokazała, jak bardzo różnił się, z pozoru jednolity kiedyś front. Skąd mogliśmy wiedzieć, że wielbieni, prześladowani bohaterowie lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych mają zupełnie odmienne cele? Z jednej strony mieliśmy skrzydło “realistów” Michnika, którego ambicją był socjalizm “o ludzkim obliczu”, jak się okazało wykrzywiony dzisiaj grymasem kagiebisty; z drugiej grono patriotów, którym marzyła się prawdziwie niepodległa i silna Polska. Na listę tych szlachetnych, niezłomnych ludzi na pewno zostanie wpisany Antoni Macierewicz.

Nie warto tutaj przypominać, jak przykrą i upokarzającą gębę przyprawiono temu wielkiemu, obdarzonemu charyzmą człowiekowi, dla zdyskredytowania jego konsekwentnej i skutecznej postawy i polityki. W wielu środowiskach wystarczy wymienić jego nazwisko, by jakakolwiek dyskusja utknęła w martwym punkcie. Stworzono mit prokuratora “o fałszywym spojrzeniu”, policjanta i bezlitosnego śledczego, obsesyjnie poszukującego winnych tam, gdzie przecież należy okazać chrześcijańskie miłosierdzie: wśród byłych esbeków, tajnych agentów i jawnych zdrajców. Zapanowała bowiem moda na wybaczanie w imieniu tych, “których zdradzono o świcie”. (Właśnie tak, cytat z wieszcza jest stosowny: Herbert nie powiedziałby o Macierewiczu nigdy – “mój były przyjaciel” – tak, jak powiedział o Michniku) Zapanowała bowiem moda na wymazywanie z pamięci zamordowanych, zaszczutych i pozbawionych nawet godności śmierci. Antoni Macierewicz jest jednym z tych, którzy się na to nie godzą i nie będą godzić, dokąd nie zażądamy choćby moralnej odpowiedzialności za zbrodnie.

Ta bezkompromisowość stawia go na czele szeregu anonimowych i bezsilnych Polaków, którzy godnie trwali w cieniu reżimowej pałki, poświęcając swoje potencjalne kariery, tylko po to, by pozostać przyzwoitymi ludźmi.
Po zamachu smoleńskim nie ma innego, bardziej niestrudzonego i skutecznego polityka, konsekwentnie zmierzającego do odkrycia tajemnicy i poznania prawdy. Jako przewodniczący sejmowej komisji do sprawy wyjaśnienia katastrofy zadaje najtrudniejsze i najcelniejsze pytania, na które ani premier Tusk, ani jego posłuszni poplecznicy nie potrafią odpowiedzieć. Nie odpowiadają więc, kompromitując się coraz bardziej i mając przed sobą najbardziej cyniczną, medialną nagonkę, próbują przyłapać Macierewicza na pomyłce, przejęzyczeniu lub błędzie, który mógłby zdezawuować jego działanie. Próżne są to trudy, ponieważ w przeciwieństwie do innych polityków pan poseł Macierewicz nie daje się zapędzić w kozi róg, nie pozwoli zagadać, ani skierować rozmowy na boczne tory. Jego obwołane “zdradą stanu” wyprawy za ocean, jeżeli nie przyniosły jeszcze konkretnych rezultatów, na pewno wzbudziły wiele emocji, odsłoniły kulisy skandalicznego rosyjskiego “śledztwa” i zjednały sprawie rozwiązania zagadki katastrofy smoleńskiej wielu oddanych sojuszników.

Ludzie małego serca, jak zwykle nie będą w stanie wznieść się ponad własne, niskie horyzonty, lecz wszyscy, którzy nie godzą się na życie na kolanach, powinni stać murem za posłem Antonim Macierewiczem. Nasza obecność jest bardzo potrzebna. To właśnie on trwa na pierwszej linii, z podniesionym czołem.
Jeżeli ktoś chciałby zarzucić mi patos, powołam się na Poetę, Jarosława Marka Rymkiewicza: tak, patos jest tutaj potrzebny!

 Nessun Dorma

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: