Marek Baterowicz – ARCHAICZNE PAŃSTWO


…czyli tzw. III RP, w której spokojnie działają byli członkowie PZPR-u i byli TW, a nawet bywali prezydentami Kraju, ministrami, prokuratorami albo sędziami jak nadal niejaki tow. Rzepliński i kilku jego „sędziów”, co ujawniono na wiecu w Bydgoszczy (19 grudnia). Takie państwo niestety zastał rząd PiS-u w roku 2016, w 27 lat po tzw. upadku komunizmu!  Jakim prawem w tej niby III RP działają byli zaprzańcy Polski, bo PZPR nie była przecież partią polską! Jakim prawem te relikty PRL-u mają nadal kształtować nasze państwo? Jakiś Belka ma być prezesem banku? A „mądrala” Nałęcz chodzić w glorii doradcy ex-prezydenta ? A Kwaśniewski albo Miller bawić się w politykę? Przecież do absurd do potęgi! Polacy powinni spędzić tych gamoniów na jakiś plac i kazać im zjeść czerwone legitymacje – jeśli gdzieś je przechowali. A potem wynająć im pensjonat na dożywotnią emeryturę, to i tak wyjdzie taniej dla budżetu niż wszystkie straty spowodowane ich polityką i malwersacjami od roku 1989!

   W ostatnim numerze „Wpisu” prof. Krzysztof Szczerski mówi o kratokracji, która niczym pasożyt jakiś toczy III RP, a ten monopol władzy dla władzy wręcz zamierzał (i dalej to robi) przekonać społeczeństwo do tego, że ich system jest bezalternatywny. A zatem nowy Orwell! W październiku wybraliśmy wreszcie polski rząd, ale niestety kratokracja rzuca mu kłody pod nogi, nie da porządzić…A trzonem tej kratokracji są byli członkowie PZPR-u, byli TW i wszelka antypolska agentura. Oto skutki zaniechania dekomunizacji państwa, także braku lustracji. Panuje tragikomiczna sytuacja: rząd PiS-u sądzi, że funkcjonuje w III RP, a tymczasem jest to pełną gębą PRL-bis z całkiem jeszcze licznymi kadrami byłych członków PZPR (iluż ich choćby w prokuraturze i w Trybunale Konstytucyjnym itp. itd) i byłych tajnych współpracowników. Oni z całą premedytacją blokują powstanie i działanie III RP. A zatem z tej mąki chleba nie będzie…- chyba że w końcu Polacy zdobędą się na odwagę przeprowadzenia dekomunizacji! Obawiam się, że nawet partia Zeusa olimpijskiego nie porządziłaby długo w PRL-bis lekceważąc potrzebę dekomunizacji.

   Czesi nie wahali się i po roku 1989 uchwalili ustawę o dekomunizacji, nie mieli bowiem chorego pomysłu okrągłego stołu.

    Warto też sięgnąć do „Dialogów o naprawie Rzeczypospolitej” (Wyd. Biały Kruk, Kraków, 2015), ważnej książki opartej na rozmowach między prof. Krzysztofem Szczerskim a Leszkiem Sosnowskim, prezesem Białego Kruka. Ten imponujący tom (a liczy stron 439) zasługuje na osobne omówienie – dziś powiedzmy, że odsłania nam też wiele faktów z dziejów tzw.III RP i wprowadza w nagie realia europejskiej „wspólnoty”. Te dialogi o potrzebie naprawy Rzeczypospolitej (aby wreszcie stała się prawdziwą III RP) ukazują się tuż przed jubileuszem 1050-lecia chrztu Polski, a stan kraju istotnie wymaga zasadniczej terapii. Musimy jej dokonać nie tylko dla przyszłych pokoleń, ale i z szacunku dla naszej tysiącletniej historii. W tym przekonaniu wspiera nas również książka prof. Andrzeja Nowaka – „Polsko, uwierz w swoją wielkość”.

    Tymczasem niemal codziennie wyskakuje z kapelusza jakiś czerwony królik, który tę naprawę torpeduje . Są to głównie byli członkowie PZPR-u jak Rzepliński, Nałęcz lub Cimoszewicz. A niedawno gardłował tow. Marek Borowski (do PZPR wstąpił w r. 1967). Protestował przeciwko zmianom w prokuraturze, uzdrawianej teraz przez PiS, a szczególnie irytuje go minister Ziobro. Borowski pochodzi z rodziny Bermanów nasłanej do Polski przez Stalina po wojnie. Jego ojciec Wiktor był naczelnym „Życia Warszawy”. Tym resortowym dzieciom chyba nadal śni się Polska ujarzmiona przez urzędy UB i prokuraturę, w których szalały np. krwawa Julka Brystygierowa albo Wolińska-Brus, a w sądach wyroki śmierci na patriotów wydawali tacy „sędziowie” (po przyśpieszonych kursach) jak Stefan Michnik, do dziś chroniący się w Szwecji przed odpowiedzialnością karną. Potomkowie tych stalinowskich brygad wzdychają zatem do archaicznego państwa, w którym wszystko byłoby po staremu.

   A może tow. Borowski obawia się, że III RP przypomni mu sprawę nadużyć przy prywatyzacji Banku Śląskiego? Kosztowały one Borowskiego utratę stanowiska w rządzie Pawlaka. Walczył jednak do końca, a w obronie tych malwersacji zgłosił dymisję wzywając, aby wszyscy inne ministrowie z SLD postąpili tak samo. Atoli tak się nie stało, opuścili oni w biedzie swego towarzysza i premier Pawlak przyjął dymisję wicepremiera i ministra finansów Borowskiego. Za rządu Oleksego (kumpla z lat studenckich) Borowski ponownie znalazł się na świeczniku obejmując posadę szefa Urzędu Rady Ministrów. Na tym stanowisku zasłynął wielką gorliwością w tępieniu w urzędach wojewódzkich tych towarzyszy, którzy w przeszłości zbyt ochoczo oddawali legitymacje PZPR-u!

   I na antypodach nie brakuje obrońców ciemnogrodu, jakim był np. bastion telewizji okupowanej przez platformianą policję myśli. Dlatego związek dziennikarzy domagał się nowej ustawy medialnej, dopuszczającej pluralizm i publiczną debatę o stanie państwa. Do obrońców tzw. demokracji (nie było jej za rządów PO-PSL) dołączył właśnie emerytowany prof. Jan Pakulski z Uniwersytetu w Hobart. Matuzalem zamierza bronić matuzalema, którym jest 66-letni Andrzej Rzepliński, prezes TK o długoletnim stażu w PZPR, partii antypolskiej. Jeśli mamy traktować poważnie fundamenty III RP, to byli członkowie tej partii powinni dawno przejść na emeryturę. Byli członkowie PZPR nie mają prawa uczestniczyć w życiu politycznym III RP, należą do innej epoki i do reżimu, który ujarzmiał naród polski. Ich stare powiązania agenturalne nie wygasły. Nie może tak być, aby w Trybunale Konstytucyjnym działali „sędziowie” dźwigający haniebne piętno PZPR-u albo kategorii TW. Ale to nie wszystko, artykuł z „Warszawskiej Gazety” (31.XII – 7.I.2016) pt. „Strażnik III RP” (Leszek Pietrzak, Jan Piński) demaskuje Rzeplińskiego szerzej: „Cieniem na jego wizerunku kładzie się milczące przyzwolenie na bezkarność faktycznych sprawców mordu na ks. Jerzym Popiełuszce przez wycofanie się Fundacji Helsińskiej z monitorowania śledztwa. A także firmowanie przez niego zapisów w ustawie lustracyjnej z 1998 r., które chroniły najważniejszych konfidentów peerelowskich tajnych służb.”

    Prof. Jan Pakulski ( a ma wystąpić na Sydney University, 24 lutego) stanie zatem, może nieświadomie, po stronie agentów archaicznego państwa, po stronie resortowych dzieci i dawnych kadr PRL-u, które od 27 lat hamują proces budowy III RP, ogłoszonej na wyrost w r.1989. Współczynnik inteligencji akademika z pewnością dostrzega ten stan rzeczy, a zatem postawa prof. Pakulskiego nie jest oznaką kretynizmu, natomiast nosi znamiona premedytacji. Profesor sytuuje się więc po stronie antydemokratycznej tendencji, lansowanej przez KOD-y, posłów PO czy petrurianów. Działa tym samym niczym stójkowy reform i transformacji PRL-bis w III RP. A to szczególny przypadek abdykacji intelektu. Sądzę, że powinniśmy mu to powiedzieć w cztery oczy 24 lutego w sali Uniwersytetu, choć AIPA utrudnia otwartą polemikę i zwykle zbiera pytania na kartkach, a następnie wybiera z nich tylko te, które im pasują. Czy nie jest to jawna manipulacja i łamanie demokracji panującej w Australii ?

Marek   Baterowicz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: