Marek Baterowicz – POLACY RATUJĄCY ŻYDÓW


 

  Pod takim tytułem ukazała się w Polsce  ważna książka Janiny Hery, wydana w Warszawie ( Wyd.Neriton, 2014. str.498 ) i zredagowana w formie słownika. W porządku alfabetycznym znajdują się tam nazwiska osób, które pomagały Żydom w czasie wojny i, niestety, wiele z nich przypłaciło to życiem. Zostali rozstrzelani przez Niemców. Liczne hasła z tego osobliwego słownika są więc jednocześnie ich nekrologami. Potrzeba takiej książki jest niewątpliwie ogromna w obliczu nieustannej i jakby rosnącej antypolskiej propagandy, uprawianej przez tajemnicze lobby, które – jak się coraz powszechniej sądzi – wspierane jest przez ośrodki w Ameryce i Niemczech, a niemały udział w nich mają i przedstawiciele narodu ratowanego przez nas podczas hitlerowskiej okupacji. Kalumnie Grossa, prymitywne filmy w rodzaju „Nasze matki, nasi ojcowie”, a ostatnio film „Ida” z ambicjami podobno do Oscara – to tylko najgłośniejsze z antypolskich książek i ekranizacji. Wygląda na to, że na świecie rozpętano antypolską wojnę, że Polska komuś bardzo przeszkadza i że należy zbrukać jej dobre imię. Szkalowanie Polaków rozpoczęto dawno, w Australii już w r.1967 w melbourneńskim dzienniku „The Sun” i adelajdzkim „The Advertiser”, a także w melbourneńskim „Jewish Harald”, gdzie głoszono wierutne kłamstwa, że „…Armia Krajowa zajmowała się chętniej mordowaniem Żydów niż walką z Niemcami”. W obronie dobrego imienia Polski stanął wtedy „Tygodnik Polski” z Melbourne i wydano broszurę „Saving Jews in War-Torn Poland 1939-1945”, którą rozesłano do bibliotek stanowych i uniwersyteckich w Australii,  także w Polsce oraz do wielu instytucji na świecie. Więcej o tym czytamy w książce Bogumiły Żongołłowicz – „Andrzej Chciuk. Pisarz  z antypodów” ( Kraków, WL 1999, str.146-150). W obliczu eskalacji antypolskiej agresji warto może wznowić tę broszurę, poddając ją aktualizacji ?

   Na skalę światową antypolskie akcenty pojawiły się w amerykańskim serialu „Holocaust” , emitowanym w r.1979 również w Niemczech. Miliony telewidzów ujrzały obok esesmanów polskich żołnierzy w rogatywkach, pilnujących Żydów na dworcach kolejowych. Natomiast jedyny ratunek tym Żydom nieśli na filmie „dobrzy Niemcy”. Przypomina o tym obszerny wstęp do słownika autorstwa Janiny Hery, dobrze opracowany od strony historycznej dzięki wskazówkom prof. Jana Żaryna i prof. Edwarda Krasińskiego,dr Ryszarda Tyndorfa czy dr Piotra Łysakowskiegto z IPN-u.

   Okazuje się, że technikę zwalania win na Polaków stosowali  Niemcy już w latach wojny kręcąc propagandowe filmiki. Sceny np. bicia Żydów kijami przez Polaków ( zmuszanych do tego na planie groźbą rozstrzelania!) kończyły się tak, że to żołnierze niemieccy stawali w obronie bitych Żydów! Te propagandówki, słane na Zachód, miały oczywiście przekonać świat, iż największymi wrogami Żydów są Polacy. Ponadto organizowane przez Niemców r.1940 „pogromy” miały uzasadnić ogradzanie getta murami, bo rzekomo trzeba było chronić Żydów przed Polakami (!). Tymczasem było inaczej, Polacy z narażeniem własnego życia pomagali Żydom, nieraz przyjmując zbiegów z getta. Po wojnie uczciwi Żydzi protestowali przeciwko oczernianiu Polaków jak np. Bernard Mark i Szymon Zachariasz wysyłając list do tow.Edwarda Ochaba.

    Niestety, na arenie międzynarodowej górą był kurs antypolski, np. w r.1982 niejaki Michał Mosze Chęciński ( były sołdat Armii Czerwonej, potem oficer Głównego Zarządu Informacji Wojskowej w PRL-u ) wydał w Nowym Jorku ( a jakże!) książkę po wymownym tytułem: „Poland, Communism, Nationalism, Anti-semitism”. Napisana we współpracy z takimi tuzami jak Włodzimierz Brus, Helena Wolińska-Brus, Leszek Kołakowski, Antony Polonsky ta propagandowa szmira przemycała wypowiedź Chęcińskiego, że partyzanci w latach 1944-47 mordowali nie tylko Sowietów i funkcjonariuszy bezpieczeństwa, ale także…Żydów, w tym starców, kobiety i dzieci (!). Piramidalne to łgarstwo krąży pod patronatem nowojorskiej oficyny.

   Nie brakuje i nowszych agentów antypolonizmu jak Stefan Zgliczyński ( absolwent filozofii!), który w wydawnictwie Czarna Owca ( W-wa, 2013)  opublikował książkę o Polakach, którzy pomagali Niemcom mordować Żydów. Więcej o tej kuriozalnej książce czytamy we wstępie ( str.112), a jej autor wyraźnie dał się ponieść fantazji. Nawet w osławionej akcji w Jedwabnem garstkę Polaków Niemcy zmusili do udziału pod bronią.

   Antypolskie tendencje zdarzają się i w Instytutach Polskich za granicą, oto w r.1999 w Düsseldorfie przeprowadzono otwartą dyskusję na temat „nowo rozbudzonego antysemityzmu w Polsce” oraz kontrowersyjną wystawę. Obie imprezy prowadził Adam Krzemiński, dziennikarz „Die Zeit” i „Polityki”, odznaczony Wielkim Krzyżem Orderu  Zasługi RFN, co mówi samo za siebie. Obawiam się, że dopiero suma tych nieustannych oszczerstw może wywołać rzeczywiście antysemickie nastroje w dorzeczu Wisły. Dziwne, czyżby potomkowie Abrahama woleli żyć z Polakami w konflikcie zamiast dążyć do harmonii ?

    O metodach zniesławiania Polski – i to w różnych okresach dziejów powojennych – mówi wstęp do cennej książki Janiny Hery. Oto np. w Szwecji niejaki Mietek Grocher ( w r.1939 miał zaledwie 12 lat!), lecz dziś jest autorytetem i daje w szkołach szwedzkich prelekcje, w których oczernia Polaków na wszelkie sposoby. Według niego np. strażacy nie chcieli gasić pożaru w gettcie warszawskim (!), ale zataił, że w wozach strażackich AK – też tramwajarze -dostarczała Żydom żywność i amunicję. ( str.88).

   Sporo rewelacji, czasem pikantnych,  odkrywamy na stronach ( 48 – 90) poświęconych czasom wojennym. To fascynująca lektura i pozostawmy ją nabywcom książki. Niemcy od samego początku próbowali poróżnić Polaków z Żydami, co jednak się nie udało,  o czym świadczy wielka ilość osób ukrywających Żydów. Robiono to często spontanicznie, po prostu ratując w potrzebie człowieka z chrześcijańskiego nakazu. W słowniku są też i księża, lecz opuszczono rolę klasztorów, a np.jedno tylko zgromadzenie sióstr franciszkanek Rodziny Maryi przechowało około 500 dzieci i 250 osób dorosłych jak podaje prof.Jerzy Kłoczowski  w „Od pustelni do wspólnoty”, (W-wa, Czytelnik 1987, str.281). Słownik jest więc dziełem niekompletnym, widzę w nim inne opuszczenia, ale uzupełniony poszerzy naszą wiedzę o tym tragicznym okresie historii. Waga samego wstępu jest ogromna, przybliża bowiem sprawy mało znane, które pogłębiają perspektywę problemu.A Polacy ratowali Żydów mimo, że przed wojnę wielki ich procent nie dążył do asymilacji, a nawet do opanowania języka polskiego. Paradoksem było to, że ich pragnienie izolacji od autochtonów sprawiło – co zauważył Gustaw Herling-Grudziński – iż dekret niemiecki o utworzeniu getta przyjęli jako usankcjonowanie naturalnego stanu rzeczy (str.46). Zdaniem Antoniego Marianowicza ( wolał szukać pokoju po stronie aryjskiej ) w getcie ożył żydowski fanatyzm i nacjonalizm. A żydowska policja dostarczała tam nowych lokatorów.

 Ważna książka Janiny Hery była tytułem dotowanym przez Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego, ukazała się atoli w nakładzie zaledwie czterystu egzemplarzy. To wręcz humorystyczne. Wielka szkoda, miejmy jednak nadzieję, że wznowienie tego słownika, a w dodatku uzupełnionego spotka lepszy los.

    W czasach, kiedy tragedię  Oświęcimia ( Auschwitz jak podają telewizje świata) zawłaszczyli Żydzi – choć ginęli tam Polacy i inne nacje – każde świadectwo o tamtej epoce jest na wagę złota.

Marek Baterowicz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: