Yuhma – Polskie Wigilie


„Przyszedł wreszcie wieczór wigilijny. Szwedzcy żołnierze, kostniejąc z zimna na szańcach, spoglądali z dołu na czarne mury niedostępnej fortecy. A w twierdzy, przy stołach okrytych sianem, oblężeni łamali się opłatkami.  – Jutro Bóg da nam nowe zwycięstwo! – rzekł ksiądz Kordecki – albowiem arka Noego nie może zginąć w potopie”.

Te słowa po raz pierwszy czytelnicy przeczytali w roku 1885. Jednak już na Wigilię 1884 Sienkiewicz zrobił Polakom wspaniały prezent – tego dnia we wszystkich polskich domach w zaborze rosyjskim zapewne tyle samo mówiło się o nadchodzącym Bożym Narodzeniu, co o pierwszym odcinku „Potopu”, który 23 grudnia ukazał się w warszawskim „Słowie”.

Niewiele pociechy mogli znaleźć Polacy w swoich dziejach, gdy spoglądali na datę 24 grudnia. Kto pamiętał, że w Boże Narodzenie odbyły się koronacje Mieszka Lamberta i Bolesława Szczodrego, nie mógł zapomnieć o rychłym upadku tych władców, a wraz z nimi całej Polski.  Jeśli ktoś wspomniał, że w Wigilię 1807 powołano Radę Stanu Księstwa Warszawskiego, musiał mimo woli pomyśleć o późniejszej klęsce jej protektora.

Jedyna radosna data w całych naszych dziejach związana ze Świętami Bożego Narodzenia to 26 grudnia 1655, kiedy to Szwedzi odstąpili spod oblężonej Częstochowy. Na pewno wiedział o tym Sienkiewicz, gdy zaczynał drukować „Potop”. Chyba wtedy właśnie, w grudniu 1884, pomyślał o krzepieniu serc Polaków. Bo przecież nie przypadkiem wybrał tę, a nie inną datę premiery. Czy chciał „Potopem” zneutralizować bolesną wymowę takiej chociażby anonimowej kolędy z lat popowstaniowych?

W żłobie leży, któż pobieży
Kolędować małemu?
Biedne dziatki, polskiej matki
Biec nie mogą ku niemu.

W Sybir gnane, okowane,
Uwięzione, umęczone,
Na tę gwiazdkę latosią.

Nie mógł znać obrazu Jacka Malczewskiego „Wigilia na Syberii”, który powstał w 1892 roku, a tym bardziej pieśni Jacka Kaczmarskiego z 1980 roku. Ale żył i tworzył w tym samym klimacie duchowym – posępnym, pełnym smutku, nostalgii i cierpienia.

Jacek Kaczmarski

Wigilia na Syberii 

Zasyczał w zimnej ciszy samowar
Ukrop nalewam w szklanki
Przy wigilijnym stole bez słowa
Świętują polscy zesłańcy

Na ścianach mroźny osad wilgoci
Obrus podszyty słomą
Płomieniem ciemnym świeca się kopci
Słowem – wszystko jak w domu

„Słyszę z nieba muzykę i anielskie pieśni
Sławią Boga że nam się do stajenki mieści
Nie chce rozum pojąć tego chyba okiem dojrzy czego
Czy się mu to nie śni”…

Nie będzie tylko gwiazdy na niebie
Grzybów w świątecznym barszczu
Jest nóż z żelaza przy czarnym chlebie
Cukier dzielony na kartce
Talerz podstawiam by nie uronić
Tego czym życie się słodzi
Inny w talerzu pustym twarz schronił
Bóg się nam jutro urodzi.

„Król wiecznej chwały już się nam narodził
Z kajdan niewoli lud swój wyswobodził
Brzmij wesoło świecie cały oddaj ukłon Panu chwały
Bo to się spełniło co nas nabawiło serca radością”…

Nie, nie jesteśmy biedni i smutni
Chustka przy twarzy to katar
Nie będzie klusek z makiem i kutii
Będzie chleb i herbata
Siedzę i sam się w sobie nie mieszczę
Patrząc na swoje życie
Jesteśmy razem – czegóż chcieć jeszcze
Jutro przyjdzie Zbawiciel

„Lulajże Jezuniu moja perełko
Lulaj ulubione me pieścidełko
Lulajże Jezuniu lulajże lulaj
A ty go Matulu w płaczu utulaj”…

Byleby świecy starczyło na noc
Długo się czeka na niego
By jak co roku sobie nad ranem
Życzyć tego samego
Znów się urodzi, umrze w cierpieniu
Znowu dopali się świeca
Po ciemku wolność w Jego imieniu
Jeden drugiemu obieca…

Nie wiem, czy Sienkiewicz zdążył usłyszeć kolędę Legionów Piłsudskiego. Na pewno legioniści śpiewali ją podczas pasterki w roku 1915, czyli na rok przed śmiercią twórcy Trylogii.

Kolęda Legionów

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

W dzień Bożego Narodzenia
Radość serca rozpłomienia,
Że w armatnim huku, dymie,
Zmartwychwstaje Polski imię,
Polski imię!

Już za nami Ziemia-Matka,
Rok już drugi na placówce,
Wciąż w wojennej my wędrówce.
Poprzez krwawą dolę, blizny,
Śpieszmy do wolnej Ojczyzny,
Do Ojczyzny!

Przeszliśmy ją do ostatka,
Krwią na Kresach wyznaczyli
Nową Polskę, bracia mili,
Bracia mili!

Pastuszkowie Boże Dziecię
Oznajmili hen po świecie –
Przez Legionów pacholęta,
Zwiastowana wolność święta,
Wolność święta!

Przez legiońskie szare dzieci
Wokół z wichrem słowa leci,
Szabli błyskiem wszem ogłasza:
Z grobu wstaje Polska nasza,
Polska nasza!

Celebrujący Mszę biskup Władysław Bandurski powiedział wówczas w kazaniu:

Jestem dumny, że w tej uroczystej chwili mogę być z Wami i razem zanosić modły do Pana Zastępów. W tej chwili na olbrzymim obszarze ziem, gdziekolwiek płoną ogniska jasnego chrystianizmu, odprawia się Msza pasterska, celebrowana przez biskupów w wspaniałych katedrach, skąpanych w potoku świateł.

Może mi jednak każdy z biskupów pozazdrościć mojej dzisiejszej katedry i mego tłumu wiernych. Odprawiam bowiem Mszę św. w najwspanialszej obecnie w Polsce katedrze, rękami polskich rycerzy wzniesionej, postawionej trudem i znojem wojennym
polskiego żołnierza, zroszonej krwią serdeczną bojowników o wolność narodu, a tak olbrzymiej i przestronnej, jak olbrzymie serce i duch prawego i szlachetnego Polaka, zrzucającego kajdany stuletniej niewoli…

Odprawiam wzniosłą Bożego Narodzenia pamiątkę pod czystym i jasnym niebios sklepieniem, wśród wysokich kolumn wspaniałego lasu, wśród czworoboku rycerstwa polskiego, wśród kadzideł bijących pod niebios stropy ognisk polowych, przy których grzejecie trudem bojowym spracowane ciała, przy odgłosie z dala grających armatnich organów, co zdają się wtórować cichej, a pokój niosącej polskiej kolędzie.

Jeśli wieść o tej Mszy i tej kolędzie dotarła do schorowanego Sienkiewicza, na pewno umiliła mu ostatnie miesiące życia. Nie dożył chwili, gdy trzy lata później po raz pierwszy od ponad wieku świętowano Wigilię w wolnej Ojczyźnie. Ale i te Święta 1918 pełne były wspomnień o przelanej krwi i o poległych obrońcach. We Lwowie radość mieszała się z lękiem i żałobą, a na przedpolach miasta Orlęta Lwowskie śpiewały kolędę do słów Artura Schroadera.

 

Boże-Narodzenie-42

Kolęda Orląt Lwowskich

Lulajże Jezuniu, lulajże, lulaj.

A Ty Go, Matulu, w płaczu utulaj.
Nic już nie przerwie snu Najświętszego,
Nic już nie grozi głowinie Jego,
Bowiem o wrota stajni oparta
Polskich żołnierzy niezłomna warta.

Zaszczyt największy przypadł jej ninie:
Straż honorowa przy tej Dziecinie.
Więc na baczność prężą się chłopcy,
Nie znają naszych królowie obcy,
Nie dojdzie tutaj noga niczyja,
Kto nie zna hasła: Jezus – Maryja!

Możesz spokojna być, Matko Święta,
Nad Wami polska straż rozciągnięta,
Jest w niej legunów brać wyborowa
I ci najmłodsi obrońcy Lwowa.
Więc lulaj, Jezu, nad Tobą oto
Roje aniołów tęczą się plotą.

To ci, co wczoraj karni i śmieli
W drobnych rączynach karabin mieli.
Gdy potem zoczym Twój wzrok otwarty,
Zaśpiewam jeszcze przez zmianą warty:
„Nie damy ziemi”, co krwią spłynęła,
Lub to najświętsze: że „Nie zginęła!”.

A Ty w podzięce dasz na zachętę
Nam ucałować Twe nóżki święte.
Więc teraz lulaj… Gra pieśń eolska:
Zmartwychwstająca wita Cię Polska.

Nie zdążyli się tą Polską nacieszyć. Ledwie kilkanaście spokojnych Wigilii między rokiem 1921 a 1938 było im dane…

W 1939 roku Stanisław Baliński, spędzający Święta w Paryżu wraz z Janem Lechoniem, Kazimierzem Wierzyńskim, Julianem Tuwimem, Marią Kuncewiczową i Antonim Słonimskim, napisał przejmującą Kolędę warszawską 1939.

Kolęda warszawska 1939

O, Matko, odłóż dzień Narodzenia
Na inny czas,
Niechaj nie widzą oczy Stworzenia,
Jak gnębią nas.

Niechaj się rodzi Syn najmilejszy
Wśród innych gwiazd,
Ale nie u nas, nie w najsmutniejszym
Ze wszystkich miast.

Bo w naszym mieście, które pamiętasz
Z dalekich dni,
Krzyże wyrosły, krzyże i cmentarz,
Świeży od krwi.

Bo nasze dzieci pod szrapnelami
Padły bez tchu.
O, święta Mario, módl się za nami,
Lecz nie chodź tu.

A jeśli chcesz już narodzić w cieniu
Warszawskich zgliszcz,
To lepiej zaraz po narodzeniu
Rzuć Go na Krzyż.

Uciekinierom września 1939 przyświecała jeszcze nadzieja na na rychłe zwycięstwo Francji i Anglii w wojnie z Niemcami i szybki powrót do kraju. Tych złudzeń nie mieli już w roku 1943 żołnierze Szarych Szeregów, gdy śpiewali swą kolędę do słów Jerzego Dargiela „Henryka”.

Kolęda Szarych Szeregów

Gdy pierwsza gwiazdka da nam znać,
Że iść już trzeba w gwiezdny szlak,
Pójdziemy gdzie da Bóg.

Tam gdzie powiedzie szary trop,
Gdzie gwiazd migoce złoty snop
I mlecznej drogi próg.

Staniemy w „rojach” na wprost drzwi,
Gdzie betlejemska gwiazda lśni,
W szeregach szara brać.

U żłobka pełniąc czujną straż
Będziemy śpiewać Ci i grać,
O, Panie Jezu nasz.

Kolędę zaśpiewamy swą,
Kolędę serc osnutych mgłą,
Serc wiernych aż po grób.

Będziemy śpiewać Ci i grać,
Aż słodka matuleńka Twa
Utuli Cię do snu.


Prawdziwym piekłem były Wigilie w Auschwitz.
 Zwłaszcza ta z 1940 roku, gdy na placu apelowym stanęła choinka, a pod nią esesmani ułożyli trupy więźniów.

Mieli swoje kolędy więźniowie Mokotowa, Żołnierze Wyklęci, jeńcy Starobielska, żołnierze generała Andersa. Wszędzie brzmiały te same tony –  słowa o wierności aż po grób, o tęsknocie za ładem Bożym na Ziemi i nadziei, że przyjście Zbawiciela wreszcie odwróci kartę historii.

To samo błaganie biegło w niebo w Wigilię 1981 z obozów internowania w całej Polsce.

Kolęda internowanych

Bóg się rodzi, a rodacy
Po więzieniach rozrzuceni,
Bo marzyła im się Polska
Niepodległa na tej ziemi.
Solidarni i odważni –
Górnik, rolnik i stoczniowiec
Dziś składają do Cię modły:
Daj nam wolność, Panie Boże.

Cóż nam druty, cóż nam kraty,
Gdy w jedności nasza siła,
Z pierwszym brzaskiem wzejdzie słońce,
Zbudzi się Ojczyzna miła.
Matki, żony, siostry, dzieci
Same przy świątecznym stole,
Tylko szatan mógł zgotować
Naszym bliskim taką dolę.

Podnieś rękę, Boże Dziecię,
Błogosław Ojczyznę miłą,
W trudnych chwilach, w złej godzinie
Wspieraj jej siłę Swą siłą.
By się zdrajcom nie zdawało,
Że zawładną Polską całą,
A słowo Ciałem się stało
I między nami mieszkało.

Matkom, żonom dodaj siły,
Otrzyj łzy czekania dzieciom,
A nam wszystkim, Panie miły,
Ześlij, Boże – dobry wieczór .
Wtedy wszyscy zaśpiewamy
Tę kolędę za kratami,
A słowo Ciałem się stało
I mieszkało między nami.

Pociesz, Jezu, Kraj płaczący,
Zasiej w sercach prawdy ziarno,
Siłę swoją daj walczącym,
Pobłogosław Solidarność.
Więźniom wszystkim daj wytrwanie,
Pieczę miej nad rodzinami,
A słowo Ciałem się stało
I mieszkało między nami.

A my, czyż mamy powód, by się cieszyć? Jakże boleśnie brzmi dzisiaj Kolęda dla nieobecnych

Życzę nam wszystkim, byśmy dożyli Wigilii takiej jak ta Anno Domini 1655:

Noc była także uroczysta. Roje gwiazd świeciły na niebie, mieniąc się różowo i błękitno. Blask księżyca barwił na zielono całuny śnieżne, rozciągnięte między fortecą a nieprzyjacielskim obozem. Wiatr nie wiał i taka była cisza, jakiej od początku oblężenia pod tym klasztorem nie bywało.
O północy żołnierze szwedzcy usłyszeli płynące łagodnie z wyniosłości tony organów, potem głosy ludzkie dołączyły się do nich, potem dźwięki dzwonów i dzwonków. Wesele, otucha i wielki spokój były w tych dźwiękach, i tym większe zwątpienie, tym większe uczucie niemocy ścisnęło serca szwedzkie.

Yuhma

Za portalem: http://hej-kto-polak.pl/wp/?p=33767

 

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: