Marek Baterowicz – CZESKA TRAGEDIA


( w 45-tą rocznicę inwazji)

Koudelka
Czytając „Kronikę” Galla Anonima nieraz odkrywamy jak to nasi przodkowie walczyli z Czechami w zaraniu naszej państwowości. Ale kiedy 21 sierpnia 1968 roku wojska Układu Warszawskiego ( czytaj: Sowietów) wtargnęły do Czechosłowacji w Polsce zapanował smutek ogromny. Ryszard Siwiec – skromny urzędnik z Przemyśla – nawet spalił się w daremnym proteście podczas dożynek na Stadionie Narodowym. Poświęcił życie dla braci Czechów i Słowaków, którzy pragnęli wolności, ale ich aspiracje zdławiono przemocą i czołgami. Kiedy w gazetach ujrzałem wiadomość o inwazji na Czechosłowację, poczułem się tak, jakby ktoś mi dał w twarz. Albowiem komunikat wymieniał też dywizje Wojska Polskiego idące na Pragę. Nie było to tak naprawdę POLSKIE wojsko, ale zawsze, bo nawet to zbolszewione oficjalnie reprezentowało nasz kraj. W bezsilnym gniewie ułożyłem więc wiersz:

PRAGA 1968

Toczy się nieustannie
w porannym spojrzeniu słońca
– czerwieni jeszcze chłodnej –

narasta nieprzerwanie
unicestwienie brzegów
miażdżące usta, krew i oddech
zagięte ostrze tkwi głęboko
wolno szybuje ciężar głosu
i bracia wiążą ręce braciom

Praga jest niema

milczenie drzew
odartych z kory
nie dziwi już nikogo

i czołgi na ulicach
mierzą wysoko
jak ich jeźdzcy

A róże
róże się zamknęły

Ich czas jeszcze nie zakwitł

Teraz jest czas Golema
– owoc posępnej magii

Oczywiście był to typowy wiersz „do szuflady”, bo żadne pismo w PRL-u nie wydrukowałoby potępienia inwazji armii pod dowództwem Moskali. Cenzura była czujna i sprawna. W dwóch redakcjach ( „Tygodnik Powszechny”, „Student”) pokiwano tylko głowami. Za jakiś czas wpadłem na pomysł, aby w rocznicę inwazji kolportować bodaj prywatnie ten wiersz, lecz nie podając autora.
Koperty wysyłałem do znajomych, a nawet do ludzi nieznanych, biorąc adresy z książki telefonicznej.  Wpadłem dopiero w r.1971, jedną z kopert wysłałem do dawnej sympatii licealnej, a jej mąż – jak potem ustaliłem – zajął się donosem. Dostałem wezwanie do Urzędu Bezpieczeństwa, było to 13 września, odtąd nie lubię trzynastki. Przesłuchanie trwało około 45 minut, bo dowód mieli w ręku. Dwaj panowie bardzo chcieli mnie postraszyć, zwłaszcza ten młodszy, bo gardłował głośno perorując coś o poetach rewolucyjnych! I mało znał się na poezji, bo do rewolucjonistów zaliczył…Baczyńskiego! Uznałem to za nonsens, a mój wiersz był tylko protestem, nie siał ziarna rewolucji. Drugi jegomość był nawet dość umiarkowany w słowach, choć pogroził, że będą obserwować moją twórczość. Obroniłem się jakoś dzięki czytaniu pisma „Forum” , które zamieszczało przedruki ( może niepełne) z innych pism, a także różne nowiny. Znalazłem tam informację o pewnym kajaniu się Kremla za wysłanie czołgów do Pragi! O ile dobrze pamiętam jakiś rzecznik Moskali narzekał, że kierownictwo radzieckie zostało wprowadzone w błąd co do stopnia zagrożenia kontrrewolucją i to przez sekretarza Ukrainy. Powołując się więc na „Forum”, pismo sprzedawane w kioskach, wyraziłem nieśmiało zdziwienie, że mają do mnie pretensje, gdy już sami Rosjanie wycofują się rakiem! Panowie trochę zamilkli, nawet młodszy stonował swoje enuncjacje. I tak wypunktowałem towarzyszy z UB, powołując się na ocenzurowaną prasę, a wracając do domu tramwajem napisałem wiersz:
Przesłuchanie
Dwaj panowie z drugiej strony biurka
zarzucają mi z impetem,
że piszę wiersze…
Wiersze niepokorne i harde

Być może nie umiałem ich oswoić
– myślę –
i teraz zbiegły się wszystkie
gryząc jak psy
– psy Akteona,
który ośmielił się podpatrzeć
nagą prawdę.

I ten wiersz na długo powędrował do szuflady, ale w r.1977 ukazał się w wersji francuskiej w Paryżu ( tomik „Fée et fourmis”), podobnie jak i wiersz o inwazji Pragi pod innym tytułem: „Temps de Golem”. Przydała się legenda o Golemie, o ślepej sile niszczącej nasz świat, legenda związana z Pragą. Pozostałe wiersze nie były tłumaczeniami, pisałem je po francusku. Był to częściowo efekt przesłuchania, schroniłem się w obcym języku, by uniknąć obserwacji, ale i zafascynowany mową Ronsarda i Apollinaire’a.
Marek Baterowicz

foto: Josef Koudelka

1 Comment on Marek Baterowicz – CZESKA TRAGEDIA

  1. dobrze spreparowana relacja tych zdarzen. pozdrawiam

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: